poniedziałek, 10 października 2016

Wołyń



                                                       


Widzieliśmy wczoraj film. Wstrząsający. Poruszający najgłębiej skryte struny emocji i pamięci. Przenosi w tamte czasy i pozwala jeszcze  mocniej dotknąć całego tego cierpienia, które było udziałem cudownie ocalałych z  ludobójstwa, naszych rodziców.


Patrzyliśmy na przewijające się na ekranie obrazy z perspektywy ich opowiadań i wspomnień, a ówczesna straszna rzeczywistość zaczynała nabierać kształtów i właściwych proporcji. Opowieść Wojciecha Smarzowskiego odzwierciedla prawdziwość ich słów i przeżyć. Jest obrazem, ukazującym fakty historyczne, które miały miejsce 73 lata temu. Świetna narracja, prowadzona z dbałością o szczegóły, umieszcza widza w realiach tamtych dni. Jesteśmy na weselu polsko – ukraińskim, mieszkamy obok siebie w zgodzie, pomagamy biednym Ukraińcom i Żydom. Uczestniczymy w życiu kresowym, które snuje się powoli i barwnie z ekranu.
 
Wydarzenia nabierają tempa, gdy wybucha wojna. 17 września 1939 r. docierają tu wojska sowieckie. Ukraińcy i Żydzi witają ich z radością, kwiatami przy symbolicznej bramie. Chętnie wysługują się sowieckiej władzy. Donosy do NKWD na polskich sąsiadów, pomoc w masowych aresztowaniach i deportacjach Polaków na Sybir i do Kazachstanu, stają się codziennością.

Gdy 22 czerwca 1941 r., Niemcy atakują swojego niedawnego sojusznika Związek Sowiecki, nasi ukraińscy i żydowscy sąsiedzi gorliwie przygotowują podobne jak poprzednio powitanie przy tej samej bramie. Ukraińcy mają teraz innego pana, ale zadanie pozostaje niezmienne. Wyczyścić ziemię kresową z elementu nie ukraińskiego. Za zgodą i przy  pomocy Niemców tworzą bataliony SS Nachtigall i Rolland oraz Ukraińską Policję Pomocniczą. Zabierają się najpierw za masową  eksterminację żydów, których mordują ponad 150 tysięcy.

Półtora roku później, członkowie dwóch ukraińskich batalionów SS oraz ukraińscy członkowie policji pomocniczej na rozkaz OUN Bandery zbiegli do lasu  tworząc tzw. UPA. 11 lipca 1943 rozpoczyna się ludobójstwo Polaków na Wołyniu.

W filmie Wojciecha Smarzowskiego pokazano, po raz pierwszy w historii polskiej kinematografii, sceny straszliwych zbrodni ludobójstwa popełnionych przez Ukraińską OUN-UPA na bezbronnej polskiej ludności Wołynia. Reżyser nie epatuje nimi widza, przedstawia jako bezdyskusyjny fakt. A jednak w kimś, kto zna temat tylko powierzchownie musiały te sceny wzbudzić silne wrażenia, by nie powiedzieć - szok i wywołać równie silną reakcję zwrotną.

Nabożeństwo prawosławne, w czasie którego ukraiński pop wzywał do wyrywania polskiego kąkolu i święcił narzędzia mordu jest faktem bezspornym i niepodważalnym.

Posłużmy się jednym z wielu dowodów ukazujących autentyczność tej sceny. Oto kilka przykładów:

- Metropolita prawosławny Polikarp [Sikorski (i.n)] w kazaniu zachęcał do rżnięcia Polaków (m. Łuck). Współpracownik nacjonalistów ukraińskich(m. Krzemieniec).

- Pop Petroszczuk (i.n) wygłosił kazanie(…) Lachiw i Żidiw wyryzaty (w czasie otwarcia cerkwi w Chorłupach 20 lipca 1942r.). Na każdą wyprawę przeciw Polakom, lub bolszewikom święciłem broń, noże, siekiery, widły, oraz udzielałem błogosławieństwa.

- „29 sierpnia 1943r. we wsi Szuń, gm. Bereżce, pow. Luboml, prawosławny duchowny Pokrowskyj (i.n) w miejscowej cerkwi urządził akt poświęcenia noży, kos, siekier i sierpów, jako narzędzi mordów i rozdał je parafianom, aby mordowali „Lachów”.
  
 - Ukraińskie wioski wrogo nastawione do ludności polskiej … wieś Bielicze, gm. Grzybowica, na czele której stał pop prawosławny Robotnicki (i.n), wieś Zabłoćce, gm. Grzybowica również na czele z popem Kwaśnyckim Teodorem.

- Na Lachów nasz pop Stepan (i.n) uroczyście poświęcił nam broń, tzn. karabiny, kulomioty, bagnety, oraz siekiery, widły i jakieś inne samoróbki wykonane chłopskim sposobem i pomysłem. W wielu wsiach popi święcili taką broń, a bywało że zachęcali do wybierania kąkolu z pszenicy „czyli do bicia Polaków na nic i nie kogo nie czekając”…

- Nie wykluczone, że część szkolenia bulbowscy podchorążowie odbywali w Monastyrze Poczajowskim, pisze o tym z resztą, podając jako pewnik „Samoistijna Ukrajina”. (lipiec -wrzesień 1994r.)

- Wieś Tylawka –„W 1943r. w cerkwi duchowny prawosławny Dubyćkyj (i.n) (drugi syn popa z Szumska)święcił noże i siekiery służące do mordowania Polaków).”
  
-  Zalipie – „W naszej wsi proboszczem miejscowej cerkwi prawosławnej był Potockij (i.n), który podczas kazań podjudzał miejscowych Ukraińców do mordowania Polaków używając często przysłowia biblijnego o plewieniu pszenicy z kąkoli. Tym kąkolem byli Polacy. On też święcił członkom band UPA  broń, karabiny, siekiery i noże.”

- Wg. Jurija Kurylczuka w jednej z miejscowości (Czortoryźk – obwód wołyński) księża prawosławni własnoręcznie stracili 17 Polaków.

- Wieś Huta Stepańska – „19 lipca 1943r. po napadzie i spaleniu większości siedzib, okoliczni duchowni prawosławni odprawili przed kościołem dziękczynne nabożeństwo za zwycięstwo nad Polakami, a potem Ukraińcy spalili drewniany kościół pw. Najświętszego Serca Jezusowego wybudowany w 1927r.

Na nic protesty i głosy oburzenia środowisk ukraińskich i konsultanta historycznego filmu Grzegorza Motyki, który jeszcze przed premierą filmu dowodził, że rzekomo nie ma na to dowodów.Dla równowagi i ukazania całej prawdy w filmie Wołyń, oglądamy także prawosławne, ukraińskie nabożeństwo, w czasie którego, kapłan potępia mordowanie Polaków i wzywa zbrodniarzy do opamiętania. Wiemy, że takich duchownych ukraińskich, zarówno prawosławnych i greckokatolickich było wielu. UPA mordowało ich bez litości, gdyż ukraińscy szowiniści z OUN, traktowali wołanie o poszanowanie bliźniego, jako zdradę podlegającą wyłącznie karze śmierci.

Niezwykła jest scena ukazująca śmierć porucznika Zygmunta Krzemińskiego. Jego pierwowzorem jest postać porucznika Zygmunta Rumla, który po przybyciu do obozu UPA w Kostyczach 9 lipca 1943 na rozmowy ostatniej szansy, by zapobiec masowej eksterminacji Polaków, został bestialsko zamordowany przez rozerwanie końmi.

Obok nas siedział jakiś młody człowiek. Obserwowaliśmy go co jakiś czas i widzieliśmy z jak wielkim
emocjonalnym napięciem oglądał cały  film. W czasie tej właśnie sceny, ukazującej śmierć porucznika Krzemińskiego/Rumla zakrył twarz obiema rękami z taką siłą, że wydawało się, że wbił sobie palce
we własne oczy.

Jest jednak w filmie scena zaskakująca i bulwersująca jednocześnie. To akcja odwetowa Polaków. Mordują w niej Ukraińców przy pomocy siekier, noży, wideł i wszystkiego co wpadło im w ręce. W dzikim, bezrozumnym szale zabijają wszystkich bez wyjątku tj., bezbronnych mężczyzn, kobiety i dzieci. Polacy są tu ukazani jako dzicy mordercy i zbrodniarze na wzór ukraińskich szowinistów z OUN UPA. Szale wagi, którą trzyma w dłoni bogini sprawiedliwości i prawa - Temida – zrównoważyły się. A przecież jest to historyczne kłamstwo i bezczelny fałsz. Ze źródeł historycznych wynika bowiem, że Polacy nie mieli możliwości prowadzenia takich akcji, nie mieli sił i środków do ich realizacji. Polskie państwo podziemne i podlegające mu wszystkie oddziały polskiej samoobrony na Wołyniu i całych Kresach Rzeczypospolitej, z góry odrzucały przyjmowanie w swoje szeregi ludzi, o których wiedziano, że ich pragnieniem jest dokonanie ślepej zemsty na Ukraińcach, za zamordowanie przez tychże ich bliskich. Około 3000 zabitych banderowców z UPA, to wynik walk Polaków na terenach bronionych przez siebie miejscowości. Inne ofiary po stronie ukraińskiej to skutek bezwzględnego mordowania przez banderowców tych, którzy nie chcieli iść zabijać Polaków lub im pomagali. Polacy nie zabijali starców, kobiet i dzieci.

Były również groźby i ostrzeżenia – bo jakże mogło być inaczej, polskiego podziemia pod adresem rizunów. Mówiło się w nich: ile to głów ukraińskich spadnie za jedno polskie życie, ile wsi spłonie za jedną polską wieś. Groźby te nigdy nie były spełnione i być nie mogły. Nacjonaliści wiedzieli o tym, byli pewni, że Polacy nigdy nie poważą się na to, na co bez wahania zdecydowali się oni. Trafnie, szczerze i słusznie brzmią słowa światowej sławy mistrza fortepianu:
    
,,Zemsta nie leży w naszym charakterze (narodowym) – mówił Ignacy Paderewski w swoim orędziu 
do Polaków wygłoszonym w radiu szwajcarskim po upadku Warszawy 27 września 1939 roku. 
Honor Polski wzdraga się przed bezmyślnym okrucieństwem, my z wrogiem rozprawiamy się 
w otwartej walce, ale nie prowadzimy wojny z kobietami i dziećmi, nie pastwimy się nad 
ludnością cywilną. Nawet z barbarzyńskim wrogiem walczymy po rycersku. 
Te powszechnie uznane wysokie wartości moralne i prawość polskiego narodu – to nasza siła. 
One nam zjednały przyjaźń i sympatię całego cywilizowanego świata.’’

Czyż można polemizować z takimi słowami? To nie w polskiej krwi a w naturze ukraińskich szowinistów zapisany jest gen zbrodni. Historia zatoczyła koło i zaczyna się powtarzać.

Należy żałować, że do fabuły wdarło się kłamstwo. Prawdopodobnie prowadzone ręką Grzegorza
( Hryćko ) Motyki, którego wiarygodność jako historyka najlepiej wyznacza opinia czytelników Głosu Emigracji i Kwartalnika Kresowego :,,Dr Grzegorz Motyka w swoich książkach i kilku rozprawach  ,,historycznych ’’ nie zna lub często nie liczy się z faktami historycznymi, nagina je do potrzeb swoich teorii, przemilcza niewygodne mu fakty historyczne, bezkrytycznie daje wiarę propagandzie nacjonalistów ukraińskich i przyjmuje je za fakty, demonstruje duże luki w posiadanych wiadomościach z zakresu interesującej go tematyki i chociaż pisze o stosunkach polsko – ukraińskich nie zna ani języka ukraińskiego, ani dialektu galicyjskiego, co zamyka mu drogę do wielu źródeł’’

,, Wołyń’’ to najlepszy polski film nie tylko tego roku, ale całego 27- lecia trwania III RP. I pierwszy polski film podejmujący temat zbrodni OUN-UPA na Polakach od 54 lat. A więc od czasu ,,Ogniomistrza Kalenia ‘’ i ,,Zerwanego mostu’’. Pierwszy nakręcono na podstawie powieści pułkownika Jana Gerharda pt. ,,Łuny w Bieszczadach’’. Opowiada on historię zagłady 67 żołnierzy Wojska Polskiego ze strażnicy WOP z Jasiela, bestialsko wymordowanych przez banderowców, z Wiesławem Gołasem w roli głównej. Drugi to obraz walk z bandami UPA w Bieszczadach, nakręcony na podstawie znakomitego opowiadania Romana Bratnego pt. ,, Śniegi płyną’’, ze świetną kreacją Tadeusza Łomnickiego.  

Obraz Wojciecha Smarzowskiego,  postrzegamy przez pryzmat przeżyć naszych rodziców, którzy ocaleli z  ukraińskiego ludobójstwa oraz brali udział w walkach z bandami UPA. W sztafecie pokoleń, u kresu swojego życia, przekazali nam swój historyczny depozyt dziedzictwa kulturowego Kresów, swoje doświadczenia i wiedzę. Abyśmy wyprowadzili z tego właściwe wnioski, zwłaszcza w obliczu odradzającego się i rosnącego w siłę faszyzmu, nazizmu i ukraińskiego integralnego nacjonalizmu na Ukrainie i w innych miejscach Europy. Dlatego film ,,Wołyń ‘’ powinien, obowiązkowo, obejrzeć każdy Polak. Bez wyjątku.




Jacek Boki i Lidia Marks
Elbląg 9 października 2016 r.


Źródła:

1. Wołyń – reżyseria Wojciech Smarzowski 2016 r.

2. Stanisław Woczeja - Sutanna umaczana we krwi

3. Prof. dr. hab. Edward Prus – UPA – Armia powstańcza czy kurenie rizunów –      wydawnictwo NORTOM 1997 r.

4. Prof. dr. hab. Edward Prus – Atamania UPA – str.122-123 – wydawnictwo NORTOM 1996 r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.