wtorek, 7 czerwca 2016

Kolejny test polskiej wrażliwości przebiegł pomyślnie

24 maja bieżącego roku w Równem na Wołyniu odsłonięto następny na Ukrainie, pomnik jednego z największych ludobójców wszechczasów, przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Bandery. Ten kolejny test polskiej wrażliwości przebiegł pomyślnie. Już wiadomo, że żadnej reakcji ze strony ,,polskiego'' rządu nie będzie. Tak więc bezczelność ounowców rośnie wprost proporcjonalnie do braku jakiejkolwiek reakcji ze strony polskiej. Więc są już pewni, że mogą nam Polakom narobić i to dosłownie nawet na głowy i nie spowoduje to z naszej strony, żadnych negatywnych dla nich skutków.
Jak powiedziała to dwa lata temu w wypowiedzi dla I Programu Polskiego Radia pewna urzędniczka ówczesnego ministra spraw zagranicznych, w przededniu rocznicy ludobójstwa na Wołyniu, że zbrodniarze i zbrodnie nie ukarane powodują ich recydywę. Nie myliła się. W końcu już na początku 2014 roku w nagranej przez kogoś rozmowie, w jednej z Kijowskich restauracji, odbytej przez przywódcę Prawego Sektora Dmytro Jarosza z szefem partii Svoboda Ołechem Tiahnybokiem, Jarosz wypowiedział znamienne dla nas słowa, że:

,,zrobimy Polakom drugi Katyń''.

Biorąc pod uwagę to, iż mieli już doświadczenie z przeszłości, jako współsprawcy w zbrodni polskich oficerów w Katyniu, Ostaszkowie, Starobielsku i Miednoje, to słów Dmytro Jarosza nie należy bynajmniej traktować jako przejęzyczenia czy żartu rzuconego ot tak sobie, ale są one jawną i otwartą pogróżką rzuconą nam w twarz, że gdy nadejdzie odpowiedni moment, to oni nie zawahają się zrobić nam Polakom powtórki z przeszłości, z której jak widać nie wyciągnęliśmy żadnych wniosków po dzień dzisiejszy.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz