piątek, 3 czerwca 2016

Apel ws. ustanowienia Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ukraińskiego Ludobójstwa

Apel ws. ustanowienia Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ukraińskiego Ludobójstwa 

Sygnatariusze proszą wszystkie środowiska kresowe i patriotyczne oraz ludzi Dobrej Woli o wsparcie tego apelu poprzez wysyłanie go do Sejmu, Senatu oraz do swoich posłów w okręgu.

 Kości Polaków (w też dzieci) pomordowanych w czasie ludobójstwa dokonanego przez UPA - Ostrówki na Wołyniu, fot. Zdzisław Koguciuk


 Dziś niemiecki Bundestag, pomimo protestów władz Turcji i licznej mniejszości tureckiej, zamieszkałej na terytorium niemieckim, przyjął prawie jednogłośnie uchwałę  zatytułowaną "Pamięć o ludobójstwie Ormian i innych chrześcijańskich mniejszości 101 lat temu". W tym kontekście rodzi się pytania, jak w najbliższym czasie postąpi polski Sejm, który od 1989 r. nie jest w stanie nazwać po imieniu ludobójstwa dokonanego na Polakach i obywatelach polskich innej narodowości przez zbrodniarzy z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz SS Galizien i innych ukraińskich organizacji kolaboranckich na żołdzie Trzeciej Rzeszy?


Trzy lata temu, 11 lipca 2013 r., w 70 rocznicę "Krwawej Niedzieli" na Wołyniu, pod wpływem nacisków Ukrainy oraz nacisków prezydenta Bronisława Komorowskiego, ministra sprawa zagranicznych Radosława Sikorskiego i szefa "Gazety Wyborczej" Adama Michnika posłowie PO i Ruchu Palikota zagłosowali za kłamliwym stwierdzeniem "czystki etniczne o znamionach ludobójstwa". PiS wraz z PSL i SLD oraz grupami Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobry głosował wtedy za prawdą o ludobójstwie, ale zabrakło zaledwie 10 głosów.

W obecnej Sejmie PiS ma większość, ale prezes Jarosław Kaczyński, choć twierdzi, że jest za prawdą o ludobójstwie, postanowił jednak, że Narodowy Dzień Pamięci o ludobójstwie na Kresach będzie obchodzony nie 11 lipca, ale 17 września. Jest sprytny zabieg socjotechniczny, dzięki któremu ludobójstwo dokonane przez UPA zostanie "przykryte" ludobójstwami i zbrodniami dokonanymi przez ZSRR. Wszystko po to, aby przypodobać się prezydentowi Ukrainy Petro Poroszence, który bez żadnych skrupułów podpisał uchwałę parlamentu w Kijowie o gloryfikacji ludobójców z UPA. Co więcej, jest to odpowiedź na żądanie, które pod adresem Sejmu RP wyraził niedawno przewodniczący ukraińskiego parlamentu Andrij Parubij, który w 2014 r. był tzw. komendantem Euromajdanu i koordynatorem Samoobrony Majdanu. Czarę goryczy przepełniła osobista decyzja Jarosława Kaczyńskiego, aby na tak ważna placówkę jaką jest ambasada w Kijowie wysłać nie zawodowego dyplomatę, ale dziennikarza Jana Piekłę, który od razu po swej nominacji wyraził zrozumienie dla gloryfikacji UPA, a samo ludobójstwo  nazwał mało ważnym "incydentem".

Wobec takiej zmiany stanowiska przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego środowiska kresowe i rodziny ofiar UPA wystosowały apel do władz Rzeczypospolitej Polskiej o ustanowienie w dniu 11 lipca Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ukraińskiego Ludobójstwa. Zamieszczam poniżej jego treść. Sygnatariusze proszą wszystkie środowiska patriotyczne oraz ludzi Dobrej Woli o wsparcie tego apelu poprzez wysyłanie go do Sejmu, Senatu oraz do swoich posłów w okręgu.

Apel (całość)

Kresowianie od 70 lat walczą o pamięć Kresów, a w szczególności o ochronę pamięci ofiar najstraszliwszych mordów dokonanych na Polakach przez ukraińskie zbrodnicze formacje OUN i UPA. Polskie państwo tego przez długie lata nie robiło. Środowiska kresowe wielokrotnie zwracały się do Sejmu w sprawie ustanowienia 11 Lipca, jako Dnia Pamięci Ofiar Ukraińskiego Ludobójstwa.
W lutym 2016 r. poseł PiS-u Michał Dworczyk wystąpił z podobną inicjatywą. Podobną, ale i inną. W tytule swojego projektu nie zawarł bowiem pojęcia - ludobójstwo. Zaproponował pojęcie - męczeństwo. I odniósł je do wielu innych zbrodni II wojny światowej na polskiej ziemi. W ten sposób zamazał znaczenie akcji ludobójczych OUN i UPA. Jego projekt spotkał się z ostrym sprzeciwem środowisk kresowych. Prezentując swoje stanowisko, tak je wyjaśniał: „Jest ważne, aby przywracać pamięć o tych wydarzeniach, to część naszej tożsamości. Święto państwowe będzie obchodzone 11 lipca. Ta data ma znaczenie symboliczne, jest to rocznica tzw. krwawej niedzieli na Wołyniu”. Choć w tytule projektu nie użył pojęcia - ludobójstwo, mówił jednak wyraźnie o 11 lipca, jako o dniu symbolicznym. Z tym zgadzaliśmy się. Nie zgadzaliśmy się tylko z fragmentem projektu, który zastępował słowo ludobójstwo, słowem męczeństwo. Nie zgadzaliśmy się, ponieważ zbrodnia dokonana na Polakach, a także na innych obywatelach II RP, była zbrodnią ludobójstwa.

Potwierdził to wybitny znawca prawa międzynarodowego, prof. Ryszard Szawłowski, nadając równocześnie tej zbrodni ze względu na przerażające bestialstwo, specjalną formę zwaną z łacińska: „Genocidum atrox”, czyli ludobójstwo straszne, okrutne. Ludobójstwem nazwali także tę zbrodnię wszyscy historycy IPN badający przestępstwa popełnione na Polakach. Uważaliśmy więc, że w tak poważnym dokumencie, jak Ustawa, należało rzecz nazwać po imieniu. Zbrodnie dokonane przez OUN i UPA na Polakach, a także na innych obywatelach II RP, były zbrodniami ludobójstwa.

W swoich wcześniejszych, ale także w ostatniej w „GP”, wypowiedziach, prezes Kaczyński również nazywał zbrodnie ukraińskie, zbrodniami ludobójstwa. […] ”muszę powiedzieć – wyjaśniał - że zbrodnie popełniane na naszych rodakach przez UPA muszą być nazwane ludobójstwem. Nie dopuszczam żadnej formy wybielania tego straszliwego czasu naszej wspólnej historii, ze względu choćby na dzisiejszą sytuację Ukrainy”. Dlaczego ucieka jednak teraz od tej nazwy w tytule Ustawy? Dlaczego się boi prawdy? A może ulega jednak ukraińskim naciskom? Niech powie to otwarcie rodakom. Chcemy znać prawdę.
Chcemy wiedzieć, dlaczego prezes PiS-u wycofał się z daty 11 Lipca, mówiąc: „Ta  data najpewniej zostanie zmieniona. I dzień męczeństwa Kresowian będzie obchodzony 17  września, bo ten dzień łączy wszystkie zbrodnie popełnione na Polakach na Wschodzie”.  Tak postępując, idzie prezes Kaczyński drogą prezydenta Komorowskiego, który jeszcze jako  Marszałek Sejmu powiadał, że za zbrodnię wołyńską są odpowiedzialni Sowieci. Mówił:  „Próbę ustanowienia dnia Kresowiaka w rocznicę tragedii wołyńskiej uważam za  usiłowanie przeniesienia odpowiedzialności na Ukraińców. Nie mogę tego zaakceptować.  Dniem pamięci o Kresach jest 17 września, czyli rocznica inwazji sowieckiej z 1939 roku”.  Jakże to możliwe, by prezes Kaczyński popierał w kłamstwie byłego Marszałka Sejmu?!  Prezes Kaczyński wycofując się z projektu PiS-u, zdradza zarazem projekt własnej  formacji, który wyraźnie wymieniał 11 Lipca, jako Dzień Pamięci.

Nikt nie pytał Kresowian o taki scenariusz. Nikt nie konsultował z nami takiego  projektu. To lekceważenie opinii publicznej, ignorowanie rodaków. I co najgorsze,  upokarzanie tych, którzy przeżyli piekło zbrodni, upodlanie ludzkiej godności. Dziwne, że  dzieje się to wszystko po licznych wyjazdach polskich polityków i urzędników państwowych  do Kijowa. I po apelu ukraińskiego parlamentu, by Polacy ściszyli swój głos w sprawie zbrodni  ludobójstwa. Czyżby polskie elity polityczne uległy obcym naciskom? I ich decyzje stały się  decyzjami narzuconymi z zewnątrz? Jeśli tak jest, to jest już bardzo źle.
Mamy wszakże jeszcze nadzieję, że nowy projekt Ustawy będzie zgodny z realiami  historycznymi i nie będzie zmierzał do zatarcia prawdy o ludobójstwie, jakiego dokonali na  Polakach i innych obywatelach IIRP zbrodnicze ukraińskie formacje OUN i UPA.
Naród, który przeciwstawił się dwu totalitarnym systemom, faszyzmowi i  komunizmowi, nie może się poddać kłamstwom i manipulacjom politycznym. Liczymy na  uczciwe i rozsądne decyzje władzy, Sejmu i Senatu. 

Sygnatariusze Apelu:
prof. dr hab. Bogumił Grott, historyk, politolog i religioznawca, profesor nauk humanistycznych, nauczyciel akademicki, specjalizuje się w historii polsko-ukraińskiej, pracownik naukowy Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi, a wcześniej Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków,

prof. Leszek Jazownik, profesor Uniwersytetu Zielonogórskiego, autor wielu publikacji naukowych i publicystycznych związanych z Kresami, Zielona Góra,

dr n. med. Krzysztof Kopociński, autor praca badawczych, działacz ruchów kresowych, Żary,
Mirosław Kowzan, autor książki o Kresach, aktywny badacz problematyki kresowej, popularyzator wiedzy, Chodzież,

dr Lucyna Kulińska, pracownik naukowy Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie, autorka wielu prac poświęconych tematyce kresowej, szczególnie ludobójstwu ukraińskiemu, publicystka, Kraków,

dr hab. Bogusław Paź, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, badacz problematyki kresowej, autor wielu prac naukowych, organizator konferencji naukowych, Wrocław,

Ewa Siemaszko, badacz problematyki kresowej, autorka wielu publikacji, współautorka głośnego dzieła o ukraińskim ludobójstwie na Wołyniu, Warszawa,

Danuta Skalska, autorka książek, reżyserka, dziennikarka, redaktor PR Katowice, inicjatorka wielu działań kulturalnych, Bytom,

Stanisław Srokowski, poeta, prozaik, krytyk literacki, publicysta, autor dzieł literackich i książek dokumentalnych z tematyką kresową; na podstawie jego zbioru opowiadań powstaje film W. Smarzowskiego „Wołyń”, Wrocław,

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, duszpasterz Ormian-katolików, autor licznych publikacji o Kresach Wschodnich,

dr Andrzej Zapałowski, pracownik naukowy Uniwersytetu Rzeszowskiego i Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Przemyślu, autor wielu prac naukowych i publicystycznych poświęconych tematyce kresowej, Przemyśl,

Sulimir Żuk, autor książek kresowych, niezłomny badacz problematyki kresowej, Warszawa.

 http://wiadomosci.onet.pl/kraj/apel-ws-ustanowienia-narodowego-dnia-pamieci-ofiar-ukrainskiego-ludobojstwa/14vr6q?utm_source=fb&utm_medium=fb_detal&utm_campaign=podziel_sie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz