sobota, 5 marca 2016

Nasz protest przeciwko polityce kłamstw i uległości

Kancelaria Prezydenta                                                                                  Elbląg, 16.02.2016 r.
         Prezydent Rzeczypospolitej Pan Andrzej Duda

Szanowny Panie Prezydencie,

chciałbym wyrazić swoje oburzenie linią polityki historycznej prowadzonej przez państwo polskie wobec Ukrainy. Wydawało się, że wraz ze zmianą władzy w Polsce nareszcie nadszedł czas, by rząd polski upomniał się o pamięć o Polakach zamęczonych i bestialsko pomordowanych przez nacjonalistów ukraińskich na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej. Nic bardziej mylnego! Nadchodzą kolejne rozczarowania. Kolejne jawnie nieprzyjazne gesty ze strony Ukrainy. Odmowa upamiętnienia 16 lutego 2016r. w Starokonstantynowie Polaków pochodzących z Kresów Wacława Kopisto i Leonarda Zub – Zdanowicza, dwóch Cichociemnych walczących z niemieckim i sowieckim okupantem, to skandal.
Presja ukraińskiego IPN i jego prezesa Wołodymyra Wiatrowycza spowodowały, iż do odsłonięcia pamiątkowej tablicy z okazji 75. rocznicy pierwszego zrzutu Cichociemnych do okupowanej Polski nie doszło. Wg szefa ukraińskiego IPN polscy żołnierze Kopisto i Zub-Zdanowicz mogli dokonywać zabójstw Ukraińców i odsłonięcie tablicy poświeconej tym ludziom mogłoby negatywnie wpłynąć na relacje polsko-ukraińskie. Kopisto, jeden z organizatorów samoobrony w wołyńskim Przebrażu rzeczywiście mógł strzelać do Ukraińców - tych którzy przyszli spalić żywcem lub nadziać na widły bezbronne polskie kobiety i dzieci. Zrównanie przez ukraińskiego historyka działań polskiej samoobrony ze zbrodniami banderowców jest celową i świadomą próbą relatywizacji ludobójstwa UPA dokonanego na Polakach.
Doktor Maciej Korkuć, historyk z Instytutu Pamięci Narodowej, tak komentuje insynuacje Wiatrowycza: 
,,To wpisuje się w zafałszowaną tezę niektórych historyków i polityków z Ukrainy, jakoby istniała jakaś "druga wojna polsko-ukraińska" w latach II wojny światowej. To absurd. Tu nie było równorzędności agresji. Polska nie zaatakowała Ukrainy w czasie wojny. Polacy nie rozpoczynali wojny przeciw Ukraińcom. To UPA rozpoczęła antypolską operację ludobójstwa, ukierunkowanego na "oczyszczenie" Wołynia i Galicji Wschodniej z Polaków. Ukraińcy rozpoczęli spiralę zbrodni”.
Wiceminister Jaki przedstawiał ostatnio propozycję przepisów, jakie przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości w celu skuteczniejszej ochrony dobrego imienia Rzeczypospolitej. Składa się z 3 filarów:

1. Dodanie do Konstytucji art. 28a, który dotyczy zapewnienia ochrony dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej oraz Narodu Polskiego - tak, by dobre imię Narodu Polskiego było w Konstytucji chronione expresis verbis.

2. Zmiana ustawy o IPN wprowadzająca ochronę na drodze cywilnej.

3. Zmiana ustawy o IPN wprowadzająca ochronę na drodze karnej.

Wydaje się, ze najwyższa już pora, by na gruncie prawa polskiego uznać UPA za organizację zbrodniczą a odpowiedzialność karną za pochwałę zbrodni popełnionych przez nacjonalistów ukraińskich zrównać z niemieckimi( nazistowskimi) i sowieckimi. Każdy kto propaguje ukraiński nacjonalizm bądź prezentuje symbolikę UPA w życiu publicznym powinien podlegać karze za pochwałę ludobójczego reżimu i szerzenie nienawiści na tle etnicznym i narodowościowym. Jest to o tyle łatwe że Ukraińcy nie rozliczyli się nie tylko z ludobójstwa na Polakach ale również czynnego udziału w Holokauście.
Trzeba zacząć podejmować zdecydowane, śmiałe i odważne kroki, by wreszcie odkryć tę kartę historii Nie można tych okrutnych zbrodni wykreślić z pamięci, wymazać z historii, nie pozostawiając żadnej przestrogi dla potomnych. Trzeba głosić całą prawdę, wolną od przemilczeń, przeinaczeń i manipulacji. Ukraina musi przyznać się do zbrodni ludobójstwa i przeprosić potomków ofiar. Inaczej nadal będziemy świadkami kolejnych ukraińskich prowokacji.
Chciałbym zapytać Pana czy warto utrzymywać jednostronnie poprawne stosunki z Ukrainą, która gloryfikuje banderowskich oprawców narodu polskiego, nie uznaje swoich win, bezczelnie idzie w zaparte i relatywizuje fakty historyczne?
Jestem zdumiony brakiem jakiejkolwiek reakcji Prezydenta mojego kraju, rządu czy ministra spraw zagranicznych na kolejne haniebne prowokacje ukraińskie. Czy warto to czynić wbrew woli narodu? Czy warto, wobec takich działań Ukrainy, udzielać kolejnej bezzwrotnej pożyczki( mniejsza o to, czy to pieniądze polskiego podatnika czy amerykańskich decydentów)?
Wyobrażałem sobie w maju zeszłego roku, że Prezydent mojej ojczyzny będzie stał na straży polskiej racji stanu, zdecydowanie występował przeciwko oszczerstwom wymierzonym w naród polski. Zawiodłem się, jestem rozczarowany brakiem konkretnych działań potwierdzających  deklaracje o prawdzie jako priorytecie Pańskiego życia i prezydentury. Użyję często cytowanego powiedzenia: Tylko prawda nas wyzwoli. Brakuje odwagi, Panie Prezydencie? Skąd bierze ją Milosz Zeman, który odważnie staje w prawdzie i broni nas, Polaków, otwarcie mówiąc kto dokonał ludobójstwa na Polakach na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej i czyja ideologia do tego doprowadziła? Nazywa zbrodniarzy tak jak na to zasługują nie zważając na geopolitykę i polityczną poprawność. Wypowiedzi prezydenta Zemana nie zaszkodziły pozycji Czech na arenie międzynarodowej oraz ich stosunkom z Ukrainą. Stawanie w prawdzie przeciwko kłamstwu buduje szacunek i powagę państwa, z którym liczą się najsilniejsi. Szkoda, że traci Pan tę szansę.
Czy w tym roku, 11 lipca, obejmie Pan patronatem i zaszczyci swoją obecnością obchody 73 rocznicy Rzezi Wołyńskiej, największego i najbardziej zbrodniczego aktu ludobójstwa dokonanego przez Ukraińskich nazistów z OUN-UPA na Narodzie Polskim?

Kilka dni temu Narodowa Hajnówka zapowiedziała na 27 lutego br. I Hajnowski Marsz Żołnierzy Wyklętych. Kancelaria Prezydenta objęła przedsięwzięcie patronatem do momentu, kiedy okazało się, że na plakacie zapowiadającym to wydarzenie, umieszczono kapitana Romualda Rajsa ,, Burego” i kiedy wszczęto protesty.
Tchórzliwie wycofano poparcie, bo kilku osobom nie podoba się postać kapitana, żołnierza, który dzielnie walczył i oddał życie w obronie niepodległości Polski. Rajs był wielokrotnie odznaczany za swe poświęcenie na polu walki. Dwukrotnie otrzymał nawet order Virtuti Militari. Brał udział w wojnie obronnej w 1939 r. Później walczył w konspiracji. Od 1942 r. służył w "Trzeciej Wileńskiej Brygadzie AK". W październiku 1944 r. przedostał się do Białegostoku, gdzie wstąpił do LWP pod fałszywym nazwiskiem Jerzy Góral. Od stycznia 1945 r. dowodził plutonem w Batalionie Ochrony Lasów Państwowych w Hajnówce. W maju 1945 r. zdezerterował z całym oddziałem i przyłączył się do mjr. Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszka”, który odtwarzał V Wileńską Brygadę AK i został dowódcą 2. szwadronu brygady, którego trzonem był uprowadzony pluton. Po rozwiązaniu AK brygada nie podporządkowała się temu rozkazowi. Kilka miesięcy później mjr Szendzielarz rozkazał rozwiązać V Wileńską Brygadę AK. Rajs postanowił walczyć dalej.
Wraz z oddziałem podporządkował się komendantowi Okręgu III Białystok Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, mjr. Janowi Szklarkowi ps. „Kotwicz” i objął funkcję szefa Pogotowia Akcji Specjalnej (PAS), oddziału liczącego od 100 do 180 żołnierzy.
Jest 1945 rok, AK rozwiązuje oddziały, nie ma komu bronić ludności polskiej, gdy wkracza administracja sowiecka, KBW, NKWD, które pacyfikują wioski, polskie, katolickie. Część mieszkańców tych rejonów, będąca wrogo nastawiona do sprawy polskiej, otwarcie domagała się przyłączenia Białostocczyzny do ZSRR. Od 1944r. istniało realne zagrożenie, iż Sowiety przyłączą województwo Białostockie do ZSRR. Po 17 września 1945 r. Białorusini wspólnie z Żydami – dopuścili się czynnych wystąpień przeciw Wojsku Polskiemu, organom władzy państwowej i polskiej ludności cywilnej.  KPZB i sowieccy dywersanci tworzyli grupy dywersyjne i partyzanckie do zbrojnej rebelii.  Zawiązywano komitety rewolucyjne i milicję. Dokonywano samosądów i czystek na ludności polskiej.
Okazja dla Białorusinów była wyśmienita – bowiem okres anarchii trwał aż do chwili, kiedy organa administracji sowieckiej i NKWD wypełniły swoistą lukę spowodowaną rozpadem administracji polskiej.  Charakterystyczną cechą tego okresu zwanego przez Białorusinów „dniami swobody” – była powszechność występowania bandyckich ekscesów: „Do napadów, mordów i grabieży dochodziło praktycznie we wszystkich zakątkach północno-wschodniej Polski.”
Symbolem tamtego okresu jest Mały Katyń pod Kobryniem – mord na polskich oficerach dokonany wspólnie przez sowieckich żołnierzy i Białorusinów: „Ci z jeńców, którzy choć ranni, ale przeżyli egzekucję, zostali dobici łopatami przez chłopstwo, a ich zwłoki odarto z odzieży.  Według relacji świadków, w 1994 roku zmarł ostatni sprawca tej zbrodni – do końca życia zakładał na święta polskie „oficerki”.

I tak jak milicja w początkach zajmowała się rabunkiem i mordem Polaków, tak komitety partyjne za pośrednictwem Zgromadzeń Ludowych – wydziedziczaniem z własności ziemskiej.  26% tej ziemi dostało się Białorusinom, a reszta Komitetom Włościańskim –  będącymi zaczątkiem kolektywizacji.
Sowiecka agrokultura ludowej szczęśliwości – zastąpiła zwolna wyrywanie chwastów – ich flancowaniem na ziemie niechciane, które stać się miały rajem.  Listy deportowanych – takich właśnie „chwastów” – jak kułacy i element wrogi ludowi pracującemu miast i wsi – sporządzali lokalnie Białorusini.
W Łempicach strzelają do mieszańców, planują kolejne pacyfikacje, więc na początku 1946 roku oddziały polskie przygotowują manifestację siły, ostrzeżenie, że " są zdolne do przekroczenia pewnych granic..."  Kapitan Rajs otrzymuje rozkaz „przeprowadzenia pacyfikacji terenów południowo-wschodnich powiatu bielskiego”. Akcja miała być wymierzona nie tylko w siatkę agenturalną resortu bezpieczeństwa, miała mieć również charakter „odwetu na wrogiej ludności do sprawy konspiracyjnej”. W końcu stycznia i na początku lutego 1946 roku żołnierze kpt. Rajsa faktycznie spacyfikowali kilka wsi. Ich ofiarą padło ok. 80 osób.
Po lipcu 1944 r. (czyli po tzw. „wyzwoleniu”) część ludności białoruskiej zamieszkującej południowo-wschodnią Białostocczyznę popierając władze komunistyczne kierowała się nie tyle lojalnością do „polskiego” rządu komunistycznego, ile raczej „sowieckim patriotyzmem” i rusofilstwem przejawiającym się m.in. w podejmowaniu współpracy z NKWD. Część mężczyzn ze spalonych wiosek była też uzbrojona (nie wiadomo, czy dostała broń z UBP, NKWD, czy też „zorganizowała” ją sobie we własnym zakresie – np. dla samoobrony lub w celach rabunkowych). Można jednak sądzić, że broń otrzymali bezpośrednio od Rosjan i posiadali ją za zgodą władz. W owym czasie każdemu, kto nie był na usługach władz komunistycznych, za posiadanie broni groziła kara śmierci. Nikt nie analizował dotychczas prawnego statusu tych nieformalnych zbrojnych gremiów, wydaje się jednak, iż można porównywać je właśnie do „czerwonej milicji” z czasów pierwszej okupacji sowieckiej lub do powstałej później ORMO.
Nikt też dotychczas, nie próbował zastanowić się, czy mieszkańcy zaatakowanych przez „Burego” białoruskich wiosek istotnie byli „bezbronni”. Otóż nie ulega wątpliwości, że tak nie było. Wiadomo, że co najmniej w dwóch wioskach część mężczyzn posiadała broń i zaangażowana po stronie komunistycznej czyniła z niej użytek. Fakt posiadanie broni przez chłopów z Zań potwierdzają wypowiedzi opublikowane w białoruskiej prasie wydawanej w Polsce (zob. artykuł Janusza Bakunowicza w „Nad Bugom i Narwoju” nr 1(65) z 2003 r.), o odnalezieniu egzemplarzy broni maszynowej w pogorzeliskach Zaleszan mówi oficjalny raport starostwa bielskiego.
Warto też odnotować fakt, że rzekomo bezbronni mieszkańcy Zań i Zaleszan, pierwsi otworzyli ogień z broni maszynowej do oddziału kapitana Burego. To są fakty historyczne.
Tamte wydarzenia wbrew nachalnej narracji propagandy PRL i współczesnych „poprawiaczy” historii nie były czystką etniczną, nie miały także podtekstu religijnego, ani nawet narodowościowego. Wynikały wyłącznie z antypolskiego i prokomunistycznego nastawienia części społeczności prawosławnej/białoruskiej tamtego terenu. Nie jest prawdą, że partyzanci kpt. „Burego” mordowali kobiety i dzieci, były to tragiczne ale przypadkowe ofiary walk w terenie zabudowanym.

Według odwróconego systemu wartości, który został zaszczepiony w Polsce przez stalinizm, my Polacy gdy jesteśmy mordowani, to mordercy są bez winy, bo widocznie na to zasłużyliśmy ... Lecz gdy ”Bury” jako polska karząca dłoń wymierzy sprawiedliwość mordercom z NKWD, UB czy PPR lub ich współpracownikom, to wtedy próbuje się nam, Polakom, wmówić, że dopuszczono się zbrodni, bez względu na ogrom zbrodni przeciwko nam Polakom. I to jest właśnie postalinowski cynizm i czerwony fałsz historii.

Kiedy więc partia Razem, pani A. Romaszewska – Guzy, pan C.Gmyz, pan P. Gursztyn, pan T. Sulima rozpoczęli kampanię oszczerstw przeciwko kapitanowi Buremu i jego żołnierzom, Pańscy urzędnicy nie zapoznając się z faktami wydali ,, wyrok” skazujący tego bohatera na potępienie.
Szanowny Panie Prezydencie, ten list, to protest przeciwko prowadzonej przez Pana oraz obecny i poprzednie rządy Rzeczypospolitej Polskiej, polityce kłamstw i uległości oraz fałszowaniu faktów historycznych w dwustronnych stosunkach z obecną Ukrainą. Jej kolejne prowokacje pod adresem mojego narodu i państwa dowodzą, że wcale takich dobrosąsiedzkich relacji, opartych na prawdzie i wzajemnym poszanowaniu sobie nie życzy. Wysuwa pod naszym adresem roszczenia terytorialne i gloryfikuje największych zbrodniarzy, winnych śmierci setek tysięcy Polaków, jako swoich bohaterów, wystawia im okazałe pomniki, nadaje ulicom prawie we wszystkich miastach Ukrainy imiona tychże zbrodniarzy. Czy to prawda, że dzieci ukraińskie rozpoczynają naukę w szkole z elementarzem, który naucza ideologii banderowskiej?

Szkoda, że niezaprzeczalne zbrodnie na Narodzie Polskim, których dokonały formacje ukraińskich nacjonalistycznych banderowców, nigdy nie doczekały się określenia mianem ludobójstwa. Tymczasem ludobójstwem nazywa się działalność niepodległościową kapitana Romualda Rajsa – Burego.
Czyż to nie chichot historii?
Szanowny Panie Prezydencie w sposób zwięzły i jasny wyłuszczyłem swoje oburzenie, pretensje i żal za straconymi szansami. Spodziewam się, że odpowie Pan na moje wątpliwości. Chciałbym poznać motywacje, która skłoniła Pana do podjęcia takich decyzji.

                                                                                Z poważaniem
                                                                                   Jacek Boki


Źródła:

Upamiętniając Cichociemnych, popsujemy relacje polsko-ukraińskie? "Absurd"

Prezydent ugiął się pod presją środowisk lewicowych
Historyk broni pamięci o Rajsie-Burym
 Kazimierz Krajewski (Warszawa) tekst niepublikowany
„Bohater” czyli znów czarno – biała historia

Dr W. Muszyński o „Burym”: Tamte wydarzenia, wbrew propagandzie PRL i współczesnych „poprawiaczy” historii, nie były czystka etniczną

http://niezlomni.com/?p=26355

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz