środa, 2 marca 2016

Kim jest Miron ( ukr.Myron) Sycz

Kim jest Miron ( ukr.Myron) Sycz


Publikacji tekstu odmówiły wszystkie lokalne media.

Droga posła Sycza do Platformy Obywatelskiej wiodła z SZSP i PZPR (w której był do samego końca), poprzez SLD-UP, Unię Wolności i Stowarzyszenie „Ordynacka”. Miron Sycz należy do Rady Głównej Związku Ukraińców w Polsce.
Sycz otwarcie przyznaje się do swojego ukraińskiego pochodzenia. Podczas zaprzysiężenia posłów jako jedyny nie był ubrany w garnitur, tylko ludową koszulę ukraińską. Kiedy był radnym warmińsko-mazurskiego sejmiku wojewódzkiego, podczas ślubowania „tak mi dopomóż Bóg” mówił zawsze po ukraińsku. Miron Sycz mieszka w Górowie Iławeckim. Na początku lat 90. Sycz był inicjatorem powstania Liceum z Językiem Ukraińskim w Górowie Iławeckim. Do 2007 roku był dyrektorem tej szkoły. W gabinecie powiesił replikę obrazu Ili Riepina „Kozacy piszą list do sułtana”. Sycz przestawiony został na nim jako hetman kozacki piszący tytułowy list.



Do mediów z trudem przedostały się informacje, że jest on synem Ołeksandra Sycza.
SYCZ Oleksandr (ur. w 1914, w. Laszki Jarosławskiego pow., teraz Polska) - strzelec sotni "M-4" w oddziale specjalnym zabójców. Członek OUN od 1938 r. Od jesieni 1944 r. - w szeregach UPA, na początku jako członek podziemnej siatki OUN-UPA, a od jesieni 1945 r. - w kureniu "Mesnyky". Ten oddział UPA miał na swoim koncie wiele zbrodni popełnionych na ludności polskiej na Rzeszowszczyźnie, i był odpowiedzialny za eksterminację polskich wsi w okręgach lwowskim, złoczowskim, sokalskim, rawskim, chełmskim. Jedną z nich – będącą zarazem największą zbrodnią popełnioną przez UPA w granicach Polski po 1945 roku – była zbrodnia w Wiązownicy w powiecie jarosławskim. Schwytany przez żołnierzy Wojska Polskiego wiosną 1947 r. oraz zasądzony na karę śmierci. Wyrok zmieniono na 15 lat więzienia. Karę więzienia odbywał w Goleniowie. Zwolniony w listopadzie 1953r.
Tygodnikowi Powszechnemu  Miron Sycz zwierzył się, że jest dumny ze swojego ojca i jego dokonań. Twierdził też, że ,, nie był  wychowywany, delikatnie mówiąc w miłości do Polaków. Tak w nienawiści.”
W lipcu 2013r., w rozmowie z redaktorem Onetu, Miron Sycz stwierdza z goryczą, że komunistyczne sądy nie udowodniły żadnego zabójstwa jego ojcu ( mimo kary śmierci zamienionej na 15 lat więzienia). Skarży się na brutalność z jaką traktowano ojca w komunistycznym więzieniu. Na koniec przyznaje, że ojciec znajduje się na liście IPN jako represjonowany.
Co na temat Mirona Sycza i jego taty mówi poseł Solidarnej Polski, Mieczysław Golba?

,,Ojciec posła Mirona Sycza, Oleksander Sycz urodzony w Laszkach w powiecie jarosławskim, był członkiem OUN od 1938 roku. Od jesieni 1944 roku w szeregach UPA, strzelec sotni Mesnyki (Mściciele). Ta banda w okrutny sposób mordowała niewinne dzieci i kobiety. Ta banda w dniu 17 kwietnia 1945 roku spaliła moją rodzinną wieś, mordując ponad 100 mieszkańców, nawet kobiety w ciąży, czy dwuletniego Bronia Golbę, sześcioletniego Władzia Golbę, ośmioletniego Józia Golbę i nawet niemowlęta, 10-tygodniowe bliźniaki Anieli Kruk, padły ofiarą tej rzezi. Ojciec posła Sycza został schwytany przez żołnierzy Wojska Polskiego na wiosnę 1947 roku, otrzymał wyrok śmierci. Wyrok zamieniono na 15 lat więzienia. Ja nie oskarżam posła Mirona Sycza za haniebną działalność jego ojca. Ja przedstawiam jego zachowanie jako posła polskiego parlamentu, który kwestionuje ludobójstwo na Wołyniu i we Wschodniej Małopolsce oraz oskarża zasłużonych dla naszej ojczyzny żołnierzy AK. Zamiast przeprosić wszystkie dotknięte tą tragedią rodziny, głosi wszem i wobec, że był wychowywany w nienawiści do Polaków, że jest dumny z poczynań swojego ojca. Jako przewodniczący Sejmowej Komisji potępia "Akcję Wisła". Może nie była ona najlepszym pomysłem, ale była mniejszym złem. Gdyby nie "Akcja Wisła" mordy niewinnej ludności trwałyby dalej. Przykładem braku obiektywizmu w działaniach posła Sycza może być jego stanowisko podczas 65 rocznicy tragedii wołyńskiej na Warmii i Mazurach, kiedy to starał się zminimalizować rangę obchodów tych zdarzeń. Pojednania nie można budować na fałszu i na nieprawdziwej historii”.

Jak to jest możliwe, że neobanderowiec, negacjonista Rzezi Wołyńskiej był głównym gościem na święcie polskiej edukacji narodowej w Elblągu i pozwolono mu na wyznaczanie kierunków i standardów POLSKIEJ edukacji?
Dlaczego żaden nauczyciel nie zaprotestował i nie odmówił przyjęcia odznaczenia z rąk tego pana?
Czy pozwolimy, by po raz kolejny zasiadł w ławach Sejmu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej?

Czy kształtowanie charakterów młodego pokolenia uczniów, w taki właśnie sposób i na podstawie tego rodzaju zakłamanych neonazistowskich podręczników jak elementarz dla uczniów szkół podstawowych, obowiązujący już w pomajdanowej Ukrainie, i najprawdopodobniej używany jest także przez szkoły podstawowe z wykładowym językiem ukraińskim w Polsce, wychwalający banderowskich ludobójców spod znaku OUN-UPA i SS Galizien oraz przedstawiający ich jako wzory do naśladowania dla najmłodszego pokolenia dzieci na Ukrainie, ma być takim samym wzorcem i wykładnią patriotyzmu dla uczniów szkół w Polsce, na podstawie, których to takich samych standardów mają być kształtowane charaktery i umysły naszych dzieci?
Czy ,, zatroskanie'' o tego rodzaju kształtowanie przez nauczycieli w Polsce charakterów najmłodszego pokolenia naszych dzieci miał na myśli pan Miron Sycz przemawiając na gali z okazji Narodowego Święta Polskiej Edukacji w szkole muzycznej w Elblągu 13 października br.? Jeśli tak, to temu panu i jemu podobnym już dziękujemy!


Spychając w niepamięć zbrodnię ludobójstwa na narodzie polskim popełnionym przez banderowców, czynimy rzecz godną najwyższego potępienia. Zastąpienie prawdziwej istoty tego barbarzyństwa eufemizmem, iż była to czystka etniczna o znamionach ludobójstwa to największa hańba III RP. Definitywne i skuteczne uznanie tych zbrodni za ludobójstwo i wprowadzenie penalizacji w sprawie tzw. kłamstwa wołyńskiego, pozwoli nam, jako pokoleniu, wypełnić historyczny depozyt dziedzictwa kulturowego Kresów, pozostawiony przez naszych przodków. Nie można tych okrutnych zbrodni  wykreślić z pamięci, wymazać z historii, nie pozostawiając żadnej przestrogi dla potomnych. Nie wolno nam tego zapomnieć, bo zbezcześcilibyśmy tę straszną ofiarę i padli wobec katów na kolana. Trzeba zacząć głosić całą prawdę wolną od przemilczeń, przeinaczeń i manipulacji. Prawdę odważną, która sięga do korzeni zła. Abyśmy wyprowadzili z tego właściwe wnioski, zwłaszcza w obliczu odradzającego się i rosnącego w siłę faszyzmu, nazizmu w wielu krajach Europy zachodniej oraz banderowskiego integralnego nacjonalizmu spod znaku OUN UPA na Ukrainie. Wzrost jego znaczenia na ukraińskiej scenie politycznej to scenariusz bardzo i dla nas, i dla całego regionu niekorzystny i groźny. Przykładając więc rękę do jego rehabilitacji, działamy wbrew żywotnym interesom naszego państwa i jego bezpieczeństwa.
Pojednanie nie jest żadną wartością, gdy opiera się na kłamstwie.
Znamy wszak zawołanie Nie ma wolnej Polski, bez wolnej Ukrainy!, wtłaczane nam do głów przez establishment III RP. W świetle słów znamienitego przywódcy OUN UPA Stepana Bandery z 1939 r. ,,Polacy nie chcą samostijnej Ukrainy, bo dobrze wiedzą, że tylko Ukraina może im zadać śmiertelny cios i rozwalić Polskę’’, sprawy polsko-ukraińskie nabierają innego znaczenia. Zależność jest jasna: wolna Ukraina może istnieć tylko na gruzach Polski. 

                                   Mieszkańcy Elbląga
                                                                                                                                 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz