środa, 8 lutego 2017

Do radnych Rady Miejskiej miasta Elbląga


"Kto nie pamięta historii, skazany jest na jej ponowne przeżycie."

                                            George Santayana




W czwartek rano 26 stycznia, na portalu internetowym elblag24.pl, w artykule pt. Po naszych publikacjach. Radni poprawiają skandaliczną sytuację z grobem Mariana Sawicza przeczytałem, że Pani, Pan radny Robert Turlej z PO i przewodniczący Rady Miejskiej Pan Marek Pruszak z PiS, złożyliście Państwo wniosek do Rady Miejskiej, w którym postulujecie zmianę regulaminu działania elbląskich cmentarzy. Dokładnie chodzi tu o zwolnienie z opłat za groby zasłużonych elblążan. Sprawa ta wynikła po skandalicznej wręcz sytuacji z grobem, zabitego w czasie robotniczych protestów w Elblągu, w grudniu 1970 roku Mariana Sawicza. Jego grób nie był bowiem opłacony przez nikogo już od kilkunastu lat, co groziło w najbliższym czasie jego likwidacją. Całą sytuację uratował mój przyjaciel Dariusz Babojć, który w wywiadzie dla portalu internetowego elblag24.pl opowiedział dokładnie całą tę historię, (mnie osobiście mówił o tym fakcie wiele miesięcy wcześniej) która ukazuje w pełnym świetle, jakimi zakłamanymi hipokrytami są pozujący przy każdej okazji na wielkich patriotów, przedstawiciele elbląskich ,,elit’’ politycznych.



Dariusz Babojć już w grudniu 2015 r. uregulował całą zaległą kwotę i opłacił ten grób aż do roku 2030. Wszystko po to, aby jak mówi, miejsce pochówku tego młodego człowieka nie zostało zniszczone. 






– Wszyscy wspominają o śmierci elblążanina i w zależności od potrzeb politycznych oraz w celu podniesienia słupków sondażowy żonglują nazwiskiem tragicznie zabitego młodego człowieka – mówił na naszych łamach Dariusz Babojć. – Jednak jak od lat chodzono i zwracano uwagę, tak dla radnych jak i związków zawodowych oraz nie tylko obecnie rządzącej partii, nikt nie był zainteresowany w partycypowaniu kosztów przedłużenia okresu użytkowania grobu ziemnego w którym złożono ciało Honorowego Obywatela Elbląga, wielokrotnie odznaczonego pośmiertnie. Nikt nie martwił się, że od dekad miejsce jest nieopłacane i zachodziła realna możliwość dokonania pochówku innej osoby w tym miejscu o czym alarmowano wielokrotnie . W przeciwieństwie do tych wszystkich dygnitarzy zamożnych i wpływowych elit Elbląga, mi skromnemu mieszkańcowi wystarczyła minuta na decyzję i wypłacenie odpowiedniej kwoty. Takie działanie uznałem za moralny i patriotyczny obowiązek oraz w celu zawstydzenia tych wszystkich którzy wciąż gadają i gadają nie ponosząc za swoje słowa i czyny odpowiedzialności moralnej, prawnej czy finansowej. 


Darek przez ponad rok, od chwili, gdy uregulował należną opłatę za grób Mariana Sawicza, nie wspominał o tym fakcie nikomu, ponieważ, jak mówi, nie miał zamiaru się tym chwalić. Jednak jak dodaje, coś „w nim się ruszyło” po ostatnich uroczystościach pod pomnikiem Ofiar Grudnia 1970 r.

– 18 grudnia obchodziliśmy 46 rocznicę zbrodni na Polsce i Polakach, które miało miejsce w 1970 roku. Dla mnie osobiście takim symbolicznym obowiązkiem moralnym i patriotycznym jest zapalenie znicza przy tablicy poświęconej tragicznej śmierci jedynego mieszkańca w naszym mieście, Mariana Sawicza. Tak było i w tym roku. Po wczorajszych obchodach pod Pomnikiem Ofiar Grudnia 1970 zniesmaczony politycznymi agitacjami w takim dniu i tym miejscu postanowiłem wyrazić swój żal i troskę – dodaje.

Nadmienię, że ja i mój przyjaciel Dariusz Babojć i kilka innych osób z naszego grona jesteśmy do dziś jedynymi osobami w naszym mieście upominającymi się o godne upamiętnienie i uczczenie polskich ofiar bestialskiego ludobójstwa ukraińskich formacji zagłady spod znaku OUN – UPA i SS Galizien. Jednocześnie bardzo zasmuca nas fakt, że trzy skromne tablice pamięci, które postawiliśmy własnymi staraniami przy Krzyżu Katyńskim na cmentarzu Agrykola oraz umieszczona przez nas 11 lipca ubiegłego roku, w 73 rocznicę Wołyńskiego ludobójstwa Polska flaga narodowa z napisem ,,Ludobójstwo Pamiętamy, banderowców potępiamy’’, zostały przez władze cmentarza podlegające Urzędowi Miasta wyrzucone do śmietnika. W czasach powszechnej niemal pogardy dla polskości i wszystkiego co polskie. Gdy polską flagę można bezkarnie wsadzić w psią kupę (w Turcji, ktoś taki za znieważenie w ten czy podobny sposób flagi narodowej tego państwa dostałby za taki czyn 20 lat ciężkich robót bez prawa apelacji), nie tylko przy pełnej aprobacie dla tego czynu, ale wręcz przy dzikim rechocie świetnego rozbawienia, ze strony obecnej w studiu prostackiej gawiedzi, mieniącej się o ironio polakami, to kto powiedział, że nie można jej wyrzucić do śmietnika ? To jak widać jest taka nowa ,,świecka tradycja’’ obowiązująca w III RP, że tablice pamięci ku czci Polaków pomordowanych przez śmiertelnych wrogów naszego Narodu, o których nie chce się pamiętać, bo to ofiary ,,niewłaściwego’’ ludobójstwa, kończą dokładnie w ten sam sposób, jak ofiary tegoż ludobójstwa, które wrzucane były do studni, na śmietniki, do przydrożnych rowów, na pola i po lasach.



Flaga, którą ustawiliśmy 11 lipca 2016 r., w kolejną 73 rocznicę ukraińskiego ludobójstwa na Polakach, została po kilku godzinach usunięta i wyrzucona do śmietnika przez zarząd zieleni miejskiej.

Postawiona przez nas  nocą z 31 października na 1 listopada 2014 r. pierwsza tablica pamięci ku czci polskich ofiar banderowskiego ludobójstwa, została usunięta i wyrzucona w przeddzień 5 rocznicy katastrofy Smoleńskiej przez inspekcję z Urzędu Miasta przygotowującą obchody rocznicowe.

Nasza kolejna tablica pamięci, ustawiona przez nas 11 lipca 2015 r w 72 rocznicę Rzezi Wołyńskiej, przetrwała 2 dni i podzieliła los pierwszej tablicy kończąc w śmietniku.

Postawiona przez nas 31 października 2016 roku trzecia tablica pamięci ku czci pomordowanych w bestialskim ludobójstwie Polaków, dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów na Kresach Rzeczypospolitej, przetrwała dwa dni i podzieliła los dwóch pierwszych tablic pamięci i flagi narodowej, kończąc swój ,,żywot''... na wysypisku śmieci!


Budzi jednak w tym wszystkim naszą nadzieję fakt, że w naszym mieście znajdują się ludzie, którzy wbrew obowiązującej politycznej poprawności i wszechobecnemu koniunkturalizmowi, zaczęli iść za naszym skromnym przykładem, pragnąc upamiętnić i uczcić we właściwy sposób polskie ofiary ludobójstwa dokonanego zarówno przez ukraińskich, jak i litewskich szowinistów z formacji szaulisów, w tym litewskiego Gestapo Saugumy i formacji zagłady Ypatingas Burys. A są to Panowie Grzegorz Wołoszczak, który jest organizatorem dorocznego marszu ku czci Żołnierzy Wyklętych oraz obchodów i inscenizacji ku czci bohaterów Powstania Warszawskiego, który w ubiegłym roku w Klubie Garnizonowym przy ulicy Mierosławskiego, za własne pieniądze zorganizował wystawę poświęconą Rzezi Wołyńskiej. Drugim człowiekiem jest najbardziej znany elbląski dziennikarz i filmowiec, autor wielu znakomitych filmów dokumentalnych, w tym poświęconych pracy polskich archeologów w Egipcie i Sudanie, p. Sławomir Malinowski. Jego ostatnim filmem, puszczonym tylko w lokalnej, elbląskiej telewizji Vectra, obecnie Truso.Tv, jest film pt. ,,Protektorat Litwa’’. Jest to historia nieznanego epizodu II wojny światowej. Miejscem akcji Wilno i Wileńszczyzna. Czas akcji 1939-1940. Tragiczne wydarzenia, których bezpośrednią przyczyną był pakt Ribbentrop-Mołotow, a ofiarami tysiące Polaków. Litwini próbowali zdyskredytować ten film i historię w nim opowiedzianą, wypierając się własnych zbrodni. Przed obu tymi Panami, którzy wyłamali się z tego ,,zaklętego’’ szeregu, zakłamywania rzeczywistości, chylę nisko czoła !

Wracając do meritum. Mam w związku z tym pytanie do Państwa:

Czy walcząc o tę sprawę, będąc, jak wierzę prawdziwymi patriotami, zatroskanymi o zachowanie należytej pamięci i godne uczczenie wszystkich Polaków, którzy stracili swoje życie w walce o niepodległość i suwerenność Rzeczypospolitej, z tym samym zapałem i niezłomną konsekwencją zawalczycie Państwo również o właściwe upamiętnienie i uczczenie wszystkich ofiar ludobójstwa Wołyńsko-Małopolskiego godną tablicą pamięci?

Od tego tematu wszystkie elbląskie środowiska polityczne, jak też i te mieniące się patriotycznymi, opędzają się jak od czarnej dżumy. Rozumiem oczywiście, że klimat i obowiązująca obecnie koniunktura polityczna, nie pozwalają dziś Państwu, aż na tak dalece idącą postawę patriotyczną we właściwym tego słowa znaczeniu, ale cóż to będzie za bohaterstwo, gdy jakaś kolejna władza ogłosi w końcu, że już wolno oficjalnie na ten temat głośno mówić. Pozwolę sobie zauważyć, że wtedy zostaniecie Państwo rozmyci dosłownie w oceanie ,,niezłomnych bojowników’’, którzy będą przekrzykiwać się nawzajem i zapewniać wszystkich dookoła, że oni od samego początku walczyli o prawdę dotyczącą ukraińskiego ludobójstwa na Kresach, krzycząc w tej sprawie na całe gardło, choć dzisiaj w tej kwestii, nie słychać nawet ich szeptu.
Nadmienię, że pierwsze symptomy takiej właśnie zmiany już widać, choć nie wszyscy jeszcze je dostrzegają. Być może dlatego, że nie wszyscy są uważnymi obserwatorami tych zmian, zachodzących zarówno w sferze polityki historycznej, jak i bilateralnej. Pierwszym tego rodzaju sygnałem jest wypowiedź prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w Rzeszowie dla TVP Rzeszów.

W wywiadzie dla TVP Rzeszów, Jarosław Kaczyński przyznał, że polityka Ukrainy wzbudza w nim coraz większe wątpliwości.

,,Dziennikarz TVP Rzeszów poprosił prezesa Prawa i Sprawiedliwości o skomentowanie sprawy zakazu wjazdu na Ukrainę dla prezydenta Przemyśla Roberta Chomy. Odnosząc się do działań władz Ukrainy Kaczyński powiedział: "mamy w tej chwili do czynienia z takimi posunięciami strony ukraińskiej, które nakazują się nam zastanawiać, w którą stronę skręca Ukraina". Lider PiS twierdził nawet, że w czasie wizyty ukraińskiego prezydenta Petra Poroszenki w Warszawie powiedział mu, iż "Polska na taką sytuację, w której oprawcy, masowi mordercy czy ludobójcy są na Ukrainie bohaterami, się nie zgadza; że promowanie takich postaw jest niedopuszczalne w cywilizowanym świecie". W dalszej części wywiadu Kaczyński stwierdził: "Jeżeli jakiś kraj by uznał, że mordowanie jego obywateli, masowe, wyjątkowo okrutne jest w jakimś szczególnym kontekście dopuszczalne, to można powiedzieć wyrzekłby się swoich najbardziej elementarnych praw".

Najtrafniej słowa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego skomentował Jacek Marczyński, członek zarządu Stowarzyszenia Memoriae Fidelis, który odnosząc się do tego faktu stwierdził:

Prezes - człowiek bardzo inteligentny - szybko się zorientował, że inny wiatr wieje z Waszyngtonu i takie wypowiedzi nie grożą już potężną reprymendą z ambasady USA. Wieją nowe wiatry, oby tak dalej – skomentował Marczyński. - Przed chwilą też dodano, że opozycja może tylko liczyć na pomoc Ukrainy, bo UE ma większy kłopot na głowie tzn. USA – dodał tuż po tym.



Tak więc wygląda na to, że do rządzących w Polsce, w końcu zaczyna docierać, że gloryfikacja takich ludobójców Polaków jak Stepan Bandera, Roman Szuchewycz, Dmytro Kłaczkiwskij, Petro Ołyjnik -,,Enej’’ i wielu innych, na Ukrainie to coś realnego, a nie wytwór rosyjskiej propagandy. Dotychczas ze strony obozu rządzącego słyszeliśmy tylko pochwałę Ukrainy bez względu na wszystko, która wydawała się być powodowana konfliktem tego kraju z nie lubianą przez nich Rosją. Wygląda jednak na to, że do szefa PiS, zaczyna powoli docierać to co dzieje się na Ukrainie. Można było udawać, że ostatnie incydenty z niszczeniem polskich cmentarzy to rosyjska robota, w celu skłócenia naszych ,,bratnich’’ narodów, ale gdy ukraińskie SBU wydało zakaz wjazdu na teren Ukrainy dla prezydenta Przemyśla, Roberta Chomy, chyba nastąpił moment zastanowienia. Ostatecznie został on co prawda cofnięty, ale liczy się sama manifestacja. Tym bardziej, iż nie można w nieskończoność akceptować tego, że masowi mordercy stają się bohaterami i buduje się im kolejne pomniki. Do tego dochodzi jeszcze właściwe odczytanie, nowych sygnałów polityki międzynarodowej przez prezesa PiS, czyli zrozumienie jasnego przesłania w tej kwestii, płynącego z Waszyngtonu, po zmianie na stanowisku prezydenta USA. A mianowicie, że nowa administracja amerykańska, nie będzie już bezwarunkowo podtrzymywać banderowskiego reżimu w Kijowie i daje Rosji wolną rękę w zaprowadzeniu porządku na Ukrainie. Dlatego, iż nie zamierza już dłużej podtrzymywać, zarówno tego sztucznie wywołanego konfliktu, a także dalszego wspierania ukraińskiego nazizmu. Warto więc zastanowić się nad tymi nowymi jaskółkami nadchodzących zmian i nie tkwić w bezrefleksyjnym wstecznictwie, prowadzącym na manowce politycznego i cywilnego niebytu prędzej czy później.

28 kwietnia br. przypada również okrągła 70ta rocznica Operacji Wisła. Czy znajdziecie Państwo w sobie tyle cywilnej odwagi, by wystąpić do całej Rady Miejskiej miasta Elbląga i do Prezydenta naszego miasta Pana Witolda Wróblewskiego o godne uczczenie i upamiętnienie bohaterstwa żołnierzy Wojska Polskiego, dowodzonych przez generała dywizji Stefana Mossora, którzy nie szczędząc ofiary własnego życia, zakończyli w trwającej trzy miesiące Operacji, przeciwko bandom ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA i niedobitkom z SS Galizien, dziewięcioletnie bestialskie, banderowskie ludobójstwo na Polakach zamieszkujących całe Południowo - Wschodnie Kresy Rzeczypospolitej oraz uniemożliwili w ten sposób, próbę oderwania przez zbrodnicze bandy ukraińskich szowinistów, kolejnych ziem południowo-wschodniej Polski od Macierzy, w celu ich inkorporacji do sowieckiej Ukrainy.




Legendarny dowódca Grupy Operacyjnej ,,Wisła'', generał dywizji Stefan Mossor wśród swoich żołnierzy


Dowódca Grupy Operacyjnej ,,Wisła'' generał dywizji Stefan Mossor (w środku) z podkomendnymi

Oczywiście rozumiem w jak niekomfortowej sytuacji, gdybyście szanowni Państwo zdecydowali się jednak przedstawić Radzie Miejskiej ten temat, znajdzie się Pan Przewodniczący RM, Marek Pruszak z PiS, którego partia, a w szczególności powstały w ostatnich dniach tzw. Klub Przyjaciół Ukrainy – którego najtwardszym jądrem jest właśnie PiS – w odpowiedzi na jawny antypolonizm pomajdanowej Ukrainy, pokazany przy okazji profanacji w Hucie Pieniackiej i Bykowni oraz incydentu z wydaniem zakazu wjazdu na Ukrainę dla prezydenta Przemyśla, przyjął taktykę zamykania oczu na rzeczywistość, czyli negowania banderowskiego antypolonizmu przy pomocy tezy o „rosyjskiej agenturze” 



,,Wierzę’’ jednak, że pomimo to, Pan przewodniczący Rady Miejskiej przełamie się i postawi w końcowym efekcie wyżej Nasze Polskie interesy Narodowe oraz wierność Prawdzie opartej na niezbitych historycznych dowodach, których nie da się podważyć w żaden sposób i która jak to sam wielokrotnie deklarował, że Prawda, jest mu droższa niż cokolwiek innego.

Wbrew pozorom i wyobrażeniom większości, sprawa stanięcia wreszcie obiema nogami na gruncie Prawdy jest poważniejsza, niż ktokolwiek to sobie wyobraża. Ponieważ usprawiedliwiając przy pomocy różnych sloganów, półprawd i jawnych kłamstw zoologiczny antypolonizm ukraińskich nacjonalistów, daje neobanderowcom wolną rękę wobec Polski i Polaków jako Narodu. A to w chwili obecnej, gdy nazistowska ideologia stworzona przez Dmytro Doncowa i spisana przezeń w ,,Biblii’’ ukraińskich szowinistów pt. ,,Nacjonalizm’’, która opanowała już umysły ogromnej większości mieszkańców obecnej Ukrainy i nie tylko. Kształtowanie charakterów najmłodszego pokolenia uczniów, odbywa się tam w taki właśnie sposób i na podstawie tego rodzaju zakłamanych neonazistowskich podręczników jak elementarz dla uczniów szkół podstawowych noszący tytuł Bandera i ja. Obowiązuje on już w pomajdanowej Ukrainie, i używany jest także przez szkoły podstawowe z wykładowym językiem ukraińskim w Polsce, wychwalającym banderowskich ludobójców spod znaku OUN-UPA i SS Galizien, jako niezłomnych bojowników o niepodległość Ukrainy oraz przedstawiający ich jako wzory do naśladowania dla najmłodszego pokolenia dzieci na Ukrainie i w diasporze. Udowodnił to niedawno, w liceum ukraińskim w Bartoszycach, dziennikarz z Poznania Tomasz Maciejczuk. Reakcji, zarówno ze strony ministerstwa edukacji w Warszawie, jak również żadnych polskich władz, jakiegokolwiek szczebla, w tym prokuratury, nie ma żadnej po dzień dzisiejszy. Czy ktoś może wyobrazić sobie podobną sytuację np. w Izraelu, Armenii lub jakimkolwiek innym kraju na świecie, w którym jakaś mniejszość narodowa za pieniądze podatników tychże państw, prowadziłaby otwartą działalność antypaństwową i antynarodową przeciwko nim, a władze tychże krajów oświadczyłyby wzorem naszego ministra spraw wewnętrznych, że nie mają na to żadnego wpływu?

Najnowszym przykładem tego, że nie tylko przyzwolenie, a wręcz jawna zachęta do prowadzenia antypolskiej działalności przez środowiska neobanderowskie w Polsce, w tym do całkowitej negacji przez nie ludobójstwa Polaków na Kresach przez ukraińskie formacje zagłady OUN-UPA i SS Galizien, płynie z najwyższych szczebli decydentów władzy naszego kraju, zarówno tych obecnych, jak i dawnych. Kilka dni temu, na antenie Polsat News doszło do znamiennej wymiany zdań pomiędzy byłym premierem Leszkiem Millerem, a byłym prezydentem Polski Bronisławem Komorowskim. Gdy dyskusja pomiędzy obu panami zeszła na temat ukraińskiego nacjonalizmu i ostatnich antypolskich prowokacji na Ukrainie, czyli zniszczenia pomnika pomordowanych Polaków w Hucie Pieniackiej i na cmentarzu w Bykowi pod Kijowem, były prezydent RP Bronisław Komorowski nonszalancko stwierdził, że ostre potępianie ukraińskiego nacjonalizmu i domaganie się jego osądzenia i ukarania żyjących jeszcze banderowskich zbrodniarzy, to szczucie tzw. trzeciej strony, w domyśle Rosji, która w ten sposób chce nas rzekomo poróżnić i skonfliktować z Ukrainą. Jedyną odpowiedzią, która ciśnie się człowiekowi na usta, gdy słyszy podobne bzdury, wygadywane przez o ironio człowieka, który reprezentował ponoć majestat Rzeczypospolitej i jej obywateli jako prezydent naszego kraju, winno być z jego strony, jako pierwszym domaganie się ostrego potępienia zbrodniczej i antypolskiej w samych założeniach ideologii integralnego ukraińskiego nacjonalizmu i postawienie zarówno jej, jak również żyjących jeszcze zbrodniarzy z OUN-UPA i SS Galizien przed drugą Norymbergą, a nie zachęcanie środowisk szowinistów ukraińskich do pielęgnowania tych ludobójczych idei poprzez ’’puszczanie do nich oka’’, że nikt w Polsce, ze strony władz tego kraju, czy to z PO, czy PiS, na poważnie nie będzie sobie zawracał głowy jakimś tam Wołyniem i pielęgnowaniem pamięci o pomordowanych tam Polakach. Na sam koniec, kiedy prowadzący program pożegnał się już z widzami, dało się jeszcze słyszeć, krótką lecz znaczącą w swojej wymowie wymianę zdań pomiędzy Millerem a Komorowskim. A padły z ust byłego prezydenta słowa porażające.



Mówimy przecież o ludobójstwie (rzezi na Wołyniu)

- mówił Miller.




- Ale to było dawno temu

- odpowiedział Komorowski.



Gdyby np. odwrócić miejsce ludobójstwa i rzucić pod adresem byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego takie oto słowa:




Mówimy przecież o ludobójstwie w Auschwitz


I gdyby pan Komorowski odpowiedział dokładnie tymi samymi słowami, jakie rzucił od niechcenia pod adresem setek tysięcy pomordowanych Polaków na Kresach i stwierdził to samo o ofiarach niemieckiego obozu zagłady KL Auschwitz-Birkenau, jakimi byli przedstawiciele narodu żydowskiego:




Ale to było dawno temu



Byłby skończony jeszcze tego samego dnia, nie tylko jako polityk, ale nawet jako zwykły człowiek.
Zapyta ktoś: jak mogą się dziać takie rzeczy w kraju, którego setki tysięcy obywateli wymordowano w bestialskim ludobójstwie i których ofiarę życia, nie tylko się neguje, ale nawet ordynarnie się z niej naigrawa, stwierdzając z uśmiechem rozbawienia na twarzy, że było to dawno temu i nie warto sobie tym zaprzątać więcej głowy. Powodem tego, że dzieje się tak, a nie inaczej jest całkowity brak penalizacji negowania pomordowanych Polaków nie tylko nawet na Kresach, ale w całym okresie drugiej wojny światowej. I dopóki ten stan rzeczy będzie się nadal utrzymywał, a nic jak dotąd nie wskazuje, żeby miało się coś pod tym względem zmienić, zarówno w bliższym, jak i dalszym okresie czasu, możemy być pewni, że arogancja i bezczelność ukraińskich nacjonalistów wobec Polski i Polaków i ich polskich użytecznych idiotów, będzie coraz bardziej narastać. Być może, aż do powtórzenia z ich strony tego samego, co zrobili ponad 70 lat temu. Bowiem zbrodnia i zbrodniarze, nie ukarani i nie potępieni, prędzej czy później spowodują recydywę jednego i drugiego. Zło nadal przez nas tolerowane i w porę nie zneutralizowane, powoli acz systematycznie oplecie nas gęstą pajęczyną śmierci, z której to pułapki nie będzie już żadnej drogi wyjścia czy ucieczki. Ponownie przyniesie Nam Polakom i Polsce tragiczne skutki, czyli powtórzenie tej samej historii z lat 1939-1950, na własne życzenie i za naszą pełną aprobatą, którą sobie sami właśnie sprowadzamy na głowy całkowitą biernością.

Z poważaniem
Jacek Boki
Elbląg 26 styczeń – 5 luty 2017 r.

Źródła:

Po naszych publikacjach. Radni poprawiają skandaliczną sytuację z grobem Mariana Sawicza
http://elblag24.pl/92969-po-naszych-publikacjach-radni-poprawiaja-skandaliczna-sytuacje-z-grobem-mariana-sawicza.html


Bohdan Piętka - PiS-owska negacja banderowskiego antypolonizmu

http://www.mysl-polska.pl/1150


Współpraca OUN z sowieckim NKWD

http://kresywekrwi.neon24.pl/post/134401,wspolpraca-oun-z-sowieckim-nkwd
 
http://kresywekrwi.blogspot.com/2016/04/ukrainscy-nacjonalisci-przeciwko-polsce.html

Kim jest Miron ( ukr. Myron) Sycz 

http://kresywekrwi.neon24.pl/post/134520,kim-jest-miron-ukr-myron-sycz

Protektorat Litwa

http://kresywekrwi.blogspot.com/search?updated-max=2016-10-27T21:37:00-07:00&max-results=10

„Bandera i Ja”. Banderowska propaganda w polskiej szkole dla Ukraińców

http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/bandera-i-ja-banderowska-propaganda-w-polskiej-szkole-dla-ukraincow-foto-video


Rzeź Polaków na Wołyniu? "Ale to było dawno temu...". Znamienna wymiana zdań pomiędzy Leszkiem Millerem i Bronisławem Komorowskim

http://wpolityce.pl/polityka/325161-rzez-polakow-na-wolyniu-ale-to-bylo-dawno-temu-znamienna-wymiana-zdan-pomiedzy-leszkiem-millerem-i-bronislawem-komorowskim


Kaczyński - zastanawiamy się nad stanowiskiem wobec Ukrainy 

http://forum.nowiny24.pl/kaczynski-zastanawiamy-sie-nad-stanowiskiem-wobec-ukrainy-t110776/
 
Polska polityk z Litwy: kiedy PiS będzie rządzić bez instrukcji z ambasady USA? 

http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/polska-polityk-z-litwy-kiedy-pis-bedzie-rzadzic-bez-instrukcji-z-ambasady-usa


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz