środa, 24 sierpnia 2016

Prezydent Andrzej Duda uznał prawo Ukraińców do neobanderyzmu!?

Po podpisaniu Aktu zdrady


Podpisana w środę przez prezydentów Polski i Ukrainy wspólna deklaracja, z której jasno wynika, że Ukraińcy mają prawo do kultywowania banderowskich tradycji to niewątpliwie wielki sukces dyplomatyczny władz w Kijowie i cios dla Polski i Polaków.



„Deklarujemy gotowość dalszej współpracy w zakresie wspierania i ochrony praw polskiej i ukraińskiej mniejszości narodowych, aby Polacy na Ukrainie i Ukraińcy w Polsce mogli w pełni realizować się jak społeczności pielęgnujące swoje tradycje narodowe, ojczysty język i kulturę” – napisali we wspólnej deklaracji prezydenci Polski i Ukrainy, którzy w środę spotkali się w Kijowie.

Treść deklaracji, jeżeli wyrwać ją z kontekstu politycznego i historycznego, zapewne byłaby zupełnie niegroźna, jednakże w sytuacji, kiedy władze w Kijowie oficjalnie oddają hołdy Stepanowi Banderze i innym rezunom, uważając ich za ważny i godny naśladowania element tożsamości i kontynuując ich ideologię jako element tradycji, zapis zawarty w deklaracji nabiera zupełnie innego znaczenia.

Podpisana w środę w Kijowie wspólna deklaracja prezydentów Polski i Ukrainy, Andrzeja Dudy i Petra Poroszenki to niewątpliwe zwycięstwo neobanderowskich władz w Kijowie, a klęska dla właściwie pojętej polskiej racji stanu. Zrównuje ona w swej treści kłamliwe twierdzenia ukraińskich „historyków” z prawdą historyczną, jakiej obrońcami są historycy polscy, a także może zostać odczytana jako zrównująca ludobójstwo dokonane przez Ukraińców na Polakach na Wołyniu z rzekomymi krzywdami, jakie zdaniem Ukraińców spotkały ich ze strony polskiej.

„... odnotowując obecność tragicznych stron w historii polsko-ukraińskich stosunków oraz doceniając wagę konstruktywnego polsko-ukraińskiego dialogu, opartego na prawdzie historycznej oraz wysiłkach polskich i ukraińskich polityków, historyków, intelektualistów, i hierarchów kościelnych, aktywnie uczestniczących w procesie pojednania i porozumienia w kwestiach historycznych” – piszą prezydenci w przyjętej deklaracji, jakby te „tragiczne strony” polska i ukraińska były sobie równe.
Warto podkreślić, iż ukraińscy politycy, intelektualiści oraz hierarchowie kościelni, skażeni banderyzmem, domagają się nie rzeczywistego pojednania, ale uznania ich narracji – mimo że nie ma ona pokrycia w faktach – za prawdę objawioną i – o zgrozo! – to zostało określone w deklaracji mianem „konstruktywnego dialogu”.

W tym kontekście przerażający wprost jest kolejny fragment deklaracji. „Podkreślamy kluczową rolę jedności transatlantyckiej w zapewnieniu bezpieczeństwa i stabilności w Europie i na świecie, potwierdzamy wsparcie dla polityki „otwartych drzwi” NATO i uznajemy prawo i perspektywę Ukrainy co do nabycia w przyszłości pełnoprawnego członkostwa w NATO, zgodnie z wolą Narodu Ukraińskiego” piszą prezydenci. Przy czym strona polska nie żąda wyrzeczenia się neobanderyzmu jako warunku poparcia natowskich aspiracji Ukrainy, ale popiera wejście do NATO kraju, jawnie odwołującego się do totalitaryzmu! To tak, jakby do NATO zapraszać neonazistowskie Niemcy!

 – Polska była, jest i wierzę w to, że będzie trwała przy Ukrainie, wspierając zarówno jej europejskie, jak i transatlantyckie dążenia – powiedział prezydent Andrzej Duda w Kijowie w oświadczeniu dla mediów. Nie zająkną się przy tym ani słowem, że Polska oczekiwałaby od Ukrainy odejścia od ideologii Doncowa. Składając takie oświadczenie Andrzej Duda dał Ukraińcom jasno do zrozumienia, że mogą dalej szerzyć kult Bandery i w żadnym stopniu nie zmieni to oficjalnego stanowiska polskich władz, które nadal będą wspierały Ukrainę.

– Byliśmy pierwszym państwem, które uznało niepodległość Ukrainy 2 grudnia 1991 r., staliśmy przy Ukrainie w trudnych dla niej momentach – w czasie pomarańczowej rewolucji, w czasie rewolucji godności, stoimy także i dzisiaj, kiedy cały czas trwa ten niezwykle trudny dla Ukrainy czas konfliktu we wschodniej części państwa ukraińskiego i okupacji Krymu – podkreślił Andrzej Duda.

– Polska w związku z tym była, jest i wierzę w to, że będzie trwała przy Ukrainie, wspierając i europejskie dążenia Ukrainy, i transatlantyckie dążenia Ukrainy – dodał w niemalże wiernopoddańczym tonie polski prezydent. Ciekawe, czy również w tym samym tonie prowadzone były rozmowy dwustronne?

Te ostatnie dotyczyły m.in. tematów bieżących, w tym pokoju na Ukrainie, perspektyw stabilizacji dla całego regionu, stosunków polsko-ukraińskich i stosunków Ukraina-UE.

– Rozmawialiśmy z panem prezydentem także o tych sprawach trudnych, o tych sprawach związanych z historią, o sprawach związanych z pamięcią historyczną – oznajmił dość ogólnikowo Prezydent RP.
– Będziemy kontynuowali dialog w tym zakresie. Będziemy starali się obydwaj, żeby był on jeszcze bardziej produktywny niż do tej pory – dodał Andrzej Duda.

Podkreślił jednocześnie, że można się spodziewać uzgodnień oraz wspólnych działań w tym zakresie. – Mam nadzieję, że już w grudniu będziemy w stanie mówić o konkretach – zapowiedział.

Prezydent Duda podziękował także za zaproszenie na spotkanie z korpusem dyplomatycznym Ukrainy.
– To spotkanie będzie miało miejsce już wkrótce. Będę miał tam możliwość wystąpienia wobec przede wszystkim ukraińskich ambasadorów, reprezentujących Ukrainę na całym świecie – zaznaczył.
Zapowiedział również, że jego wystąpienie na tym spotkaniu pokaże priorytety w polskiej polityce zagranicznej.

– Te priorytety, w których kwestia Ukrainy, bezpieczeństwa i budowy wspólnej architektury wolności i właśnie niezawisłości naszych państw, a także bezpieczeństwa naszego regionu będzie zajmowała miejsce kluczowe – dodał Andrzej Duda.

Prezydent Duda przybył na Ukrainę we wtorek na zaproszenie prezydenta tego kraju Petra Poroszenki. Polski prezydent był jedynym zagranicznym gościem biorącym udział w uroczystościach z okazji 25. rocznicy uchwalenia Aktu Niepodległości Ukrainy.

 Fot. Andrzej Hrechorowicz / KPRP

 Źródło:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz