środa, 31 sierpnia 2016

Kłamstwa polityki historycznej Prawa i Sprawiedliwości



Motto:        

Dlatego posłuchajcie słowa Pańskiego, wy wszyscy, panujący nad tym ludem,
który jest w Jerozolimie. Mówicie: "Zawarliśmy przymierze ze Śmiercią,
i z Szeolem zrobiliśmy układ. Gdy się rozleje powódź [wrogów], nas nie dosięgnie,
bo z kłamstwa uczyniliśmy sobie schronisko i skryliśmy się pod fałszem".
Przeto tak mówi Pan Bóg: "Oto Ja kładę na Syjonie kamień,
kamień dobrany, węgielny, cenny, do fundamentów założony.
Kto wierzy, nie potknie się. I wezmę sobie prawo za miarę,
a sprawiedliwość za pion".
Ale grad zmiecie schronisko kłamstwa, a wody zaleją kryjówkę.
Wasze przymierze ze Śmiercią zostanie zerwane, i nie ostoi się wasz układ z Szeolem.
Gdy się rozleje powódź [wrogów], będziecie dla nich na zdeptanie.  


                                                 Księga Izajasza 28; 14 – 18


Stawiam tezę, że niedługo w naszej, polskiej przestrzeni publicznej zupełnie jawnie będą stawiać pomniki sławiące ,,męstwo’’ banderowców. Słowa i uczynki prominentnych przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości niebezpiecznie zbliżają się do granicy, poza którą będzie już można robić wszystko.
Można odnieść wrażenie, że minister A. Macierewicz wyznaczył kierunki polityki wschodniej, kiedy wypowiadając się na na temat ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego – powiedział, że „wrogiem, który rozpoczął  i który użył ukraińskich sił nacjonalistycznych do tej straszliwej zbrodni ludobójstwa jest Rosja. To tam jest źródło tego straszliwego nieszczęścia”.



Ta wypowiedź  to niewątpliwie część kampanii – prowadzonej przez środowiska proukraińskie w Polsce oraz probanderowskie na Ukrainie – zmierzające do przerzucenia, wbrew faktom historycznym, odpowiedzialności za ludobójstwo wołyńsko-małopolskie z nacjonalistów ukraińskich na ZSRR (Rosję). Złożenie wieńców przez ministra A. Macierewicza w towarzystwie posła M. Dworczyka na grobie gen. M. Bezruczki i innych ukraińskich żołnierzy zdaje się wpisywać w tę narrację. Inicjatywa posła M. Dworczyka, postawienia pomnika Wschodnich Sojuszników Wojny 1920 roku to prosta droga do upamiętniania w naszym kraju największych zwyrodnialców i morderców Polaków na Kresach. Ciekawe, że takiej gorliwości nie wykazuje p. Dworczyk w sprawie pomnika – jakiegokolwiek pomnika poświęconego upamiętnieniu Rzezi Wołyńskiej. Nie ma w Polsce takiego i nikt o niego nie zabiega. Brak pomnika, który mógłby zachować dla potomnych uwieczniającego bohaterstwo żołnierza polskiego w wojnie bolszewickiej 1920 r. Kiedyś była nawet mowa o Łuku Triumfalnym …
A teraz okazuje się, że najważniejszy jest pomnik Wschodnich Sojuszników Wojny 1920 r. Miałby on stanąć na tym samym cokole, na którym obecnie wspierają się Czterej Śpiący. Nikt jakoś nie wspomina, że drzewiej miał na nim stanąć pomnik ks. Skorupki – bohatera Bitwy Warszawskiej z 1920 r.
Nasuwa się pytanie: Czy Prawo i Sprawiedliwość naprawdę ma większość Polaków za skończonych idiotów?
Poseł M. Dworczyk, dla portalu wpolityce.pl, zauważył, że


,,w Polsce wciąż nie ma miejsca, w którym w sposób godny  upamiętnieni są nasi sojusznicy z 1920 roku. Oczywiście powstrzymanie nawały  bolszewickiej było sukcesem przede wszystkim polskiej armii, natomiast nie możemy  zapominać, że ramię w ramię z naszymi żołnierzami walczyli i wspólnie  przelewali krew żołnierze białoruscy pod dowództwem gen.  Bułak-Bałahowicza, czy ukraińscy pod dowództwem atamana Petlury. Naszym moralnym obowiązkiem jest pamięć o tych, którzy nas wspierali i pomogli obronić niepodległość”.


W czyim imieniu występuje ten pan? I czy czasem, delikatnie rzecz ujmując, nie mija się z prawdą historyczną? Spróbujmy więc rzucić nieco światła na temat, który poruszył w swej wypowiedzi p. Dworczyk.  
Prześledźmy pokrótce wyczyny Ukraińców wobec Polaków w czasie ich zbrodniczej agresji przeciwko młodemu, odradzającemu się Państwu Polskiemu w latach 1918-1919.

Już z chwilą wycofania się ze Lwowa garnizonu austriackiego, który przekazał całe swoje uzbrojenie Ukraińcom, od 1 listopada 1918 roku zaczęły się mordy na polskiej ludności cywilnej. Na prowincji działy się dantejskie sceny, bardzo mocno przypominające to, co się stało na Wołyniu w czasie II wojny światowej. Szczególnie groźni byli uzbrojeni chłopi ukraińscy bestialsko mordujący Polaków. Znęcali się nad ofiarami, gwałcili i mordowali kobiety, a polskie wsie rabowali i podpalali. Wskutek ich okrucieństwa gen. Rozwadowski wydał rozkaz, żeby ukraińskich chłopów schwytanych z bronią natychmiast rozstrzeliwać. 

Znamienna była także postawa w tamtym okresie duchowieństwa greckokatolickiego, do złudzenia przypominająca postawę z czasów II wojny światowej. Niezwykle ważne są dwie odezwy duchownych unickich skierowane do Ukraińców. W pierwszej wzywano naród ukraiński do ponownego zdobycia Lwowa, apelując do kapłanów unickich, aby organizowali lud do walki. Pisano tam m.in.

„Należy wysłać wszystkich zdolnych do broni mężczyzn”, celem utworzenia silnej armii. Odezwa kończyła się hasłem: „Głosimy świętą wojnę”. Druga odezwa była wręcz bluźniercza: „Kto w Boga wierzy, kto ma choćby tyle sił, aby unieść rusznicę, albo nóż, idź przeciw lachom pijawkom, a Bóg odpuści ci bracie twoje grzechy, jakbyś odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej. (…) Pamiętajcie bracia i siostry, że nieodpuszczalnym grzechem jest choćby dać wody zranionemu lachowi… Zrywajcie drogi za nimi i przed nimi, zabijajcie ich we śnie i na kwaterach i nie znajcie litości wobec nich. (…) Uczcie nawet małe dzieci, że wojna przeciw lachom, to święta wojna”.

Najbardziej aktywny w tej antypolskiej działalności kleru greckokatolickiego był bliski współpracownik metropolity Andrzeja Szeptyckiego proboszcz greckokatolicki ze Złoczowa – dr Stefan Juryk. Wielokrotnie nawoływał z ambon: „Rżnąć i mordować Lachów”. Nad wszystkim czuwał oczywiście metropolita Szeptycki, który kierował antypolską działalnością cerkwi greckokatolickiej. Tak o zachowaniu duchowieństwa greckokatolickiego pisał ksiądz biskup Bilczewski:

Ze wszystkich stron archidiecezji lwowskiej dochodziły relacje stwierdzające jednogłośnie, iż prawie cały kler ruski szedł jakby zwartą ławą przeciwko ludności łacińsko-polskiej, stał na czele wrogiej narodowi polskiemu i obrządkowi łacińskiemu akcji, kierował robotą prowokatorską, skutkiem czego był moralnym sprawcą tych wszystkich mąk, jakie musiało znosić polskie duchowieństwo i polski lud wiemy”.

Bardzo cenna jest także relacja gen. Rozwadowskiego: „W czasie trwania walk zbrojnych duchowni greckokatoliccy całkowicie solidaryzowali się zarówno z organizatorami życia politycznego jak i z ludem dokonującym mordów na ludności i mieniu polskim”.

Ze strony duchownych unickich „nie padł ani jeden głos protestu przeciwko gwałtom i okrucieństwom, ani jeden nie został podjęty krok zmierzający do położenia kresu bezmyślnemu pastwieniu się nad cywilną ludnością polską i jeńcami polskimi… Odpowiedzialność za te gwałty ponieść musi między innymi i duchowieństwo greckokatolickiego obrządku, pozostające w stałym kontakcie i porozumieniu z kierującymi czynnikami ukraińskimi”.

Duchowieństwo unickie – pisał generał T. Rozwadowski –  winno hamować, a nie jak to kilkakrotnie stwierdzono podjudzać sztuczną nienawiść Ukraińców do Polaków”.



 Generał Tadeusz Jordan Rozwadowski, pogromca ukraińskich hajdamaków w wojnie 1918-1919 i architekt oraz wielki pogromca Bolszewików w Bitwie Warszawskiej 15 sierpnia 1920 r.


W latach 1918-1919 hordy hajdamaków atamana Semena Petlury  na potęgę mordowały Polaków, a w szczególności polskie ziemiaństwo na Kresach Rzeczypospolitej. W czasie obrony Lwowa przez Polskie Orlęta, ci późniejsi sojusznicy największego dezertera Bitwy Warszawskiej czyli Józefa Piłsudskiego, podkomendni Semena Petlury wraz ze zbrodniarzami z tzw. Ukraińskiej Armii Halickiej dopuszczali się masowych zbrodni ludobójstwa na Polakach i Żydach mieszkających we Lwowie i całym województwie Lwowskim i na Wołyniu. Potem przeszli na stronę Piłsudskiego, który w swoim chorym, zdegenerowanym umyśle, wymyślił sobie samostijną Ukrainę jako ,,bufor’’ przed sowiecką Rosją. Powiódł on na wyprawę Kijowską ponad sześćdziesiąt tysięcy polskich żołnierzy, których masę wytracił w zupełnie bezsensownej wojnie, która omal nie zakończyła się katastrofą całego Państwa Polskiego, trochę ponad rok po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Zapobiegła jej Bitwa Warszawska, dowodzona i wygrana przez genialnego stratega i dowódcę, generała broni Tadeusza Jordana Rozwadowskiego. Piłsudski żadnego buforu z Ukraińców przeciwko sowietom nie stworzył, a jak się miało okazać w niedalekiej przyszłości, swoją polityką głaskania Ukraińców, zafundował nam w ich osobach jeszcze większych wrogów, którzy niespełna 20 lat później, nie tylko znów połączyli się we wspólnym przymierzu i walce przeciwko Nam właśnie z tymi sowietami i zgotowali Polakom osobiście ludobójcze podziękowanie na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej, za polską ofiarę krwi, która w latach 1919-1920 chciała stworzyć im niepodległe państwo.



 Ataman Semen Petlura


Co się tyczy samego Semena Pelury to ma on utrwalony na Zachodzie wizerunek antysemity, gdyż na terenach opanowanych przez jego oddziały powszechnie dopuszczano się krwawych pogromów, co zresztą stało się przyczyną jego śmierci, gdyż zginął z ręki żydowskiego zamachowca Szolema Szwarcbarda, który został przez sąd francuski uniewinniony, a potem stał się niejako przykładem dla innych Żydów, którzy mścili się na prześladowcach. Jest pochowany w Izraelu i jest tam uznawany za bohatera. Jego imię nosi wiele ulic. Warto o tym pamiętać Panie pośle Dworczyk.

Natomiast ze współpracownikami Petlury jest jeszcze gorzej. Bardzo wielu z nich odnalazło się potem w kolaboracji z hitlerowskimi Niemcami i wsławiło się antypolską działalnością. Przykładów jest aż nadto:

Generał Omelianowicz-Pawlenko, ten bohater wojny 1920 r. został dowódcą 109 Batalionu Schutzmannschaft i tzw. Ukraińskiej Armii Wyzwoleńczej, które to formacje wypełniały funkcje policyjne na rzecz nazistów.

Alfred Bizanc został szefem zarządu wojskowego 14 dywizji SS Hałyczyna.

Petro Diaczenko – znany ze zbrodni przy tłumieniu Powstania Warszawskiego

Jewhen Konowalec, założyciel i pierwszy prowydnyk OUN, tej do gruntu antypolskiej, terrorystycznej i faszystowskiej organizacji ukraińskich nacjonalistów.

Pułkownik Roman Suszko, potem działacz OUN-M, brał udział w organizacji dywizji SS Hałyczyna,

Pułkownik Łeonid Stupnyckyj – skończył jako generał UPA. Pułkownik Konstanty Smowski – zastępca dowódcy 118 Batalionu Schutzmannschaft.

Wołodymyr Sawczenko-Bilski – kontradmirał, współpracował z nazistami.

Generał Pawło Szandruk – skończył jako dowódca tzw. UAN (Ukraińskiej Armii Narodowej, pronazistowskiej formacji powstałej z 14 dywizji SS i innych ukraińskich formacji pomocniczych)

Pułkownik Mychajło Pohotowko – poszedł na pełną współpracę z hitlerowcami. Denuncjował przed Niemcami Polaków. W marcu 1944 r. został zabity w Warszawie, wraz z kilkoma działaczami ukraińskimi, przez partyzantów Armii Krajowej.

Pułkownik Andrij Dołud – szef sztabu Brygady Spadochronowej Fallschirm-Jäger-Brigade „Gruppe B” podporządkowanej Waffen SS.

Borys Barwiński – podpułkownik, szef ochrony Petlury, w czasie II Wojny Światowej dowódca pułku w 14 dywizji SS Hałyczyna

Pułkownik Ołeksandr Petlura – młodszy brat Semena Petlury, po ataku Niemców na ZSRR poszedł na współpracę i współredagował gazetę „Wołyń” w Równem.


Powiedzmy to otwarcie: dla Petlury i jego ludzi gra na sojusz z Polską była tylko taktycznym wybiegiem spowodowanym brakiem innych możliwości. Gdy natomiast pojawiła się możliwość współpracy z Hitlerem, większość z nich na to poszła, a świadomość, że oznacza to wystąpienie przeciwko Polsce, nie była dla nich żadnym problemem.


Okazuje się więc, że działania Ukraińców z tego okresu są obecnie dosłownie wymazane ze świadomości przeciętnego Polaka z wielu powodów. Po pierwsze, żeby nie psuć dobrych relacji z Ukraińcami, w myśl paranoidalnej polityki wzmacniania rzekomej polsko-ukraińskiej przyjaźni. Drugi ważny powód, to niedopuszczenie, by wyszła na jaw prawda o dywersyjnej polityce Józefa Piłsudskiego, który starał się robić wszystko, żeby polskie wojsko wycofało się z oblężonego Lwowa, oddało Galicję Wschodnią Ukraińcom i umożliwiło im tworzenie swojego państwa. To Piłsudski właśnie zabronił całkowicie udzielania jakiejkolwiek pomocy militarnej polskim obrońcom Lwowa, tak jak potem zabronił również udzielania jakiegokolwiek wsparcia ze strony Państwa Polskiego, pomocy powstańcom Wielkopolskim i Śląskim we wszystkich trzech kolejnych Powstaniach Śląskich. To Piłsudski uciekł z pola bitwy warszawskiej 1920 r. na 3 dni przed  jej rozpoczęciem do swojej kochanki pod Tarnów, bo uznał, że wszystko jest już stracone. Pozostawił armię na łaskę i niełaskę wroga. Tylko przytomna i odpowiedzialna reakcja premiera Wincentego Witosa, który przed dniem rozstrzygającej bitwy nie ujawnił listu Piłsudskiego do niego, uratowała armię przed utratą ducha walki. Tym samym uchroniła ją od całkowitej demoralizacji, która mogła przyczynić się do jej klęski i starcia z mapy świata odradzającego się polskiego państwa na samym początku jego istnienia. Po trzecie, żeby wymazać z pamięci zagrażającego legendzie marszałka, bohaterskiego pogromcę Ukraińców i Bolszewików generała Tadeusza Jordana Rozwadowskiego.

Kilka dni temu odezwał się kolejny głos z ,,braterskiego’’ Kijowa w osobie ukraińskiego ,,historyka’’ Andrija Pawłyszyna, który stwierdził, że oddawanie przez polskie władze hołdu Polakom poległym w obronie Lwowa przed siłami ukraińskimi obraża Ukraińców. Jego zdaniem walki te, które nazywa „wojną terrorystyczną” przeciwko Ukrainie, były śmiertelnym ciosem w ukraińską państwowość. Jak napisał:
„Spadkobiercy endecji z PiSu dziś po raz kolejny symbolicznie poniżyli Ukraińców i państwo Ukraińskie. Uroczystość z okazji kolejnej (nie okrąglej) rocznicy zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej 1920 roku z udziałem ministra obrony Macierewicza urządzono przy grobie nieznanego żołnierza w Warszawie. Tam pogrzebane są szczątki ochotnika polskiego, który zginał w walkach z wojskiem ukraińskim (Ukraińska Armia Halicyjska ZURL) w okolicach Lwowa w 1919 roku. Więc z racji wyboru miejsca jest to symboliczne odznaczenie śmiertelnego ciosu, zadanego państwowości ukraińskiej w 1919 roku, a nie zwycięstwa nad oddziałami Tuchaczewskiego i Budionnego’’.

O hajdamakach rzekomego sojusznika Polaków Semena Petlury napisał chyba nie zamierzenie, nie zauważając nawet tego, nie zwrócili zresztą uwagi na te słowa również redaktorzy portalu kresy.pl, którzy zacytowali facebookowy wpis pana Andrija Pawłyszyna. Ten ukraiński ,,historyk’’ całkowicie nieświadomie, acz zgodnie z faktami historycznymi stwierdził zupełnie otwarcie, że wielu żołnierzy Petlury,  zostało w trakcie walk z bolszewikami wziętych przez Polaków do niewoli jako…sojusznicy sowietów i rozpoznani jako podkomendni właśnie atamana Petlury !!!  Poza tym wielu podwładnych Pelury zostało aresztowanych przez Polaków, za gwałty, grabieże i zbrodnie, których dopuszczali się na polskiej i żydowskiej ludności Rzeczypospolitej na terenach, które w czasie walk z bolszewikami znajdowały się wtedy pod ich kontrolą.

Petlurowcy, którzy wówczas walczyli u boku Polaków zostali wkrótce potem „zdradzeni, opuszczeni i częściowo zamęczeni w obozach koncentracyjnych dla jeńców wojennych

I pod koniec swoich bezczelnych, pseudo - historycznych wynurzeń pan Pawłyszyn stwierdził , że poległy pod Lwowem nieznany polski ochotnik brał udział w… „agresywnej, TERRORYSTYCZNEJ wojnie przeciwko ukraińskiej armii i narodowi, którą rozpętali endecy”.

Zbrodnicze wyczyny Petlury i jego hajdamaków względem Polaków zamieszkujących ówczesne Kresy i Lwów oraz Wołyń opisuje w swojej książce pt. ,,POŻOGA'' Zofia Kossak - Szczucka.  Warto by tę lekturę legendarnej założycielki Rady Pomocy Żydom – Żegota, przyswoił sobie każdy ,,miłośnik ślepej wiary’’ w rzekomą wspólną walkę Polaków i Ukraińców przeciwko bolszewikom w latach 1918 – 1920. 

Warto więc, by dziś, ci wszyscy bezrefleksyjni ignoranci, bredzący jakieś niedorzeczności o pojednaniu i braterstwie polsko – ukraińskim i powtarzający dęte bzdury o ,,wspaniałym'' sojuszu Ukraińców z Polakami w 1920 roku oraz ich rzekomej niezłomnej walce wspólnie z nami w wojnie przeciwko bolszewikom, zapoznali się najpierw z faktami, a nie powtarzali bez zastanowienia prymitywne kłamstwa tzw. oficjalnej historiografii, które z nimi nie mają nic wspólnego.

Należałoby też przypominać tym wszystkim ślepo przyjmującym te kłamstwa o rzekomym polsko-ukraińskim braterstwie roku 1920 słowa jednego z największych polskich strategów wojskowych, znakomitego dowódcy i zwycięskiego wodza Powstania Wielkopolskiego generała Józefa Dowbor – Muśnickiego. Po wielu takich właśnie doświadczeniach z tzw., rzekomo niezawodnymi ukraińskimi sojusznikami z wojny roku 1920 i pomysłach budowania na kooperacji z nimi jakichś politycznych fantasmagorii, napisał takie oto słowa:

Ukraińcy w przeszłości wykazali tylko zdolność do buntów i wybitnie bydlęcych ekscesów. Było tak za czasów polskich i za panowania rosyjskiego. Posiadają oni w naturze ‘bakcyl’ stałej anarchii. Nie wierzę aby kiedykolwiek mogli przetworzyć się w coś wartościowego dla ludzkości lub spokojnie współżyć z innymi sąsiadami, a w pierwszym rzędzie z Polską. Cokolwiek było w tym narodzie wartościowego, to albo przyłączyło się do Polski albo się zrusyfikowało. (...)  są cisi i pokorni ale z nimi nie poszedłbym na niebezpieczeństwo, bo zabiją i uciekną albo tylko uciekną”. I tak właśnie zachowywali się „sojusznicy Polski”.


I już wtedy, w tamtych, dramatycznych letnich dniach 1920 r., tak doświadczony i wykształcony dowódca jak Józef Dowbor – Muśnicki, nie widział żadnego sensu dowodzenia tą zbieraniną, ani w ogóle wykorzystywania jej, mimo sytuacji tak wielkiego zagrożenia dla Polski – słusznie uznając bowiem, że Ukraińcy, bałachowcy, Dońcy itp. po naszej stronie nie służą rozwiązywaniu problemów, ale sami są problemem, co udowodnili niejednokrotnie w czasie całego okresu trwania wojny polsko – bolszewickiej. Przechodzili raz  na jedną,  raz na drugą, wrogą Polsce, stronę tego konfliktu. Czy PiS i obecny minister obrony narodowej pan Antoni Macierewicz, a także pan poseł Michał Dworczyk naprawdę wierzą w to, że tym razem miałoby być inaczej ?


Wraz z panem posłem Dworczykiem pod listem otwartym, będącym zarazem otwartym apelem do prezydent miasta Warszawy  o  powstanie  pomnika Wschodnich Sojuszników Wojny 1920 roku, podpisało się ponad dwudziestu parlamentarzystów PiS. Przyjrzyjmy się zatem bliżej faktom dotyczącym oddziałów, dowodzonych w wojnie z bolszewikami w sojuszu z Polską przez generała Stanisława Bułak – Bałachowicza. Czy były to, jak chce to widzieć pan poseł Dworczyk formacje białoruskie, czy też rosyjskie, której to myśli pan poseł nie chce do siebie nawet dopuścić, bo to unicestwiłoby całą jego narrację.


A oto jak wyglądają niezaprzeczalne fakty, jaką narodowościowo była dywizja generała Bułak – Bałachowicza i ze sprawą jakiego państwa i narodu się identyfikowała w wojennych zmaganiach z bolszewikami.




 Stanisław Bułak - Bałachowicz w mundurze polskiego generała. W czasie wojny z Bolszewikami 1920 roku, dowódca Rosyjskiej Ludowej Armii Ochotniczej walczącej w obronie Polski


Opinia o „białoruskich oddziałach” Bułak-Bałachowicza jest fałszem historycznym lansowanym z uporem przez obóz piłsudczykowski i jego współczesnych spadkobierców. Genetyczna rusofobia nie pozwala jego przedstawicielom spojrzeć prawdzie w oczy, wolą oszukiwać siebie i opinię publiczną.

W roku 2013 ukazała się książka jednego z twórców tego mitu Stanisława Lis - Błońskiego pt. „Bałachowcy – notatki oficera łącznikowego przy Ochotniczej Armii Sprzymierzonej z frontu wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku”. Był on oficerem łącznikowym WP przy Grupie Bułak-Bałachowicza.

Autorem przypisów do tego pamiętnika jest dr Grzegorz Jacek Pelica. Odnosząc się do mitu o „białoruskości” Grupy Bałachowicza, tak pisze w przypisie na str. 188-189:

„Legendę o „białoruskim generale” i „Białoruskiej Armii” tworzono od końca lat 20. Wbrew faktom. Przyczynił się do niej także Stanisław Lis-Błoński swoim artykułem w „Federacji” (nr 7/8 z 1929, 1-2 z 1930), który i w niniejszej pracy podkreśla stale wątek białoruski.

Legenda ta wynikała z antyrosyjskiego nastawienia polskiego obozu niepodległościowego rządzącego krajem i była zgodna z koncepcjami szukania sojuszników wśród przedstawicieli ruchów narodowych w Rosji. Ugruntował ją po wojnie w świadomości społecznej Marian Brandys w opowiadaniu Królestwo Białorusi oraz szereg publicystów emigracyjnych (np. J. Darski w interesującym artykule „Czy llenikin miał rację?”, „Kontakt”, nr 45 ze stycznia 1986), bądź historyków („Niepodległość”, t. VII, Londyn-Nowy Jork 1962, s. 116: „Grupa Bałachowicza od czerwca 1920 r. walczy na froncie poleskim i organizuje ruch przeciwrosyjski wśród chłopów poza frontem”). W Encyklopedii Wojskowej czytamy, że gen. Bałachowicz organizował w istocie ruch przeciwsowiecki, co stanowi zasadniczą różnicę (por.: EW, t. 1, Warszawa 1931, s. 192).

Również dziś pisze się w Polsce o oddziałach Bałachowicza jako narodowej formacji białoruskiej (W. Balcerak, „Wojna polsko-sowiecka 1920 roku”, Warszawa 1991, s. 25). Tymczasem fakt rosyjskiego charakteru formacji oraz rosyjskich celów walki nie może ulegać wątpliwości. Umowa Sawinkow - Bałachowicz, raporty ppor. Zadory-Skabowskiego, określające polityczne cele walki oraz raport Błońskiego z 30.08.1920, szereg artykułów i dokumentów opublikowanych w 1920 roku, potwierdzają rosyjski charakter grupy gen. Bałachowicza.

Sam generał, w rozmowie z Zinaidą Hippius wiosną 1920 roku, mówił:Jestem Białorusinem, katolikiem, ale walczyłem o Rosję i będę prowadził rosyjską sprawę”. W 1921 roku gen. Bałachowicz przyjął obywatelstwo polskie i uważał się za Polaka, zaś z białoruskim ruchem niepodległościowym kontaktów nie utrzymywał – M. Brandys, „Moje przygody z historią”, Warszawa 1981; CAW, sygn. 440.12./10-11, k. 50; Z. Hippius, ..Svoboda", nr 74 z dnia 12.10.1920, s. 96 (PJ)”.

Rozkazem Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego z 28 września 1920 wojska gen. Bułak-Bałachowicza zostały określone jako Ochotnicza Sprzymierzona Armia, uzyskując status odrębnej sojuszniczej armii. Generał nazwał ją Rosyjską Ludową Armią Ochotniczą (Russkaja Narodnaja Dobrowolczeskaja Armia, RNDA), która osiągnęła liczbę ok. 20 tys. żołnierzy.


Z powyższych faktów wynika wręcz niezbicie, że dywizja generała Stanisława Bułak – Bałachowicza, była armią rosyjską, jak zresztą on sam ją nazywał, a nie białoruską, jak chcą to dzisiaj widzieć propagandziści z PiS i powolni im fałszerze historii. Jeżeli więc pan poseł Michał Dworczyk chce stawiać pomnik wdzięczności naszym wschodnim sojusznikom w wojnie roku 1920, to naprawdę powinien najpierw dobrze odrobić lekcje, i głośno postulować o wzniesienie pomnika ROSYJSKIEJ dywizji generała Stanisława Bułak – Bałachowicza z napisem na nim:


Bohaterskim żołnierzom rosyjskim, przelewającym swą krew w obronie Polski -  wdzięczni Polacy.    


Rozumiem jednak, że samo poddanie takiej myśli, może wywołać u pana posła Dworczyka  i innych posłów z PiS, którzy podpisali się pod tym apelem do pani prezydent miasta stołecznego Warszawy, paraliżujące wręcz przerażenie, które w ich środowisku równałoby się uznaniu za ruskich agentów Putina i tym samym koniec ich tak pięknie zapowiadających się karier. Zdumiewającym jest, że środowisko partii rządzącej tak bardzo zatroskane i przejęte jest apelami o stawianie pomników pamięci wojny roku 1920 Ukraińcom i Białorusinom, którzy walczyli w szeregach Armii Czerwonej przeciwko Polsce i nawet słyszeć nie chcieli o żadnej Ukraińskiej Republice Ludowej, czy też o wolnej Białorusi, bo jedni i drudzy woleli sowiecką Rosję Lenina i Trockiego, niż własne niepodległe państwa. Dlatego też ówczesnym ukraińskim nacjonalistom nie sprawiało żadnego problemu maszerowanie na Warszawę ramię w ramię z bolszewikami, gdyż bardziej nienawidzili oni nas Polaków, niż sowieckich bolszewików.


Nie tylko zresztą Ukraińcy i Białorusini walczyli w wojnie roku 1920 po stronie sowietów, ale również Litwini, niepodległej już wówczas Republiki Litewskiej, której Szaulisi ramię w ramię z bolszewicką Armią Czerwoną szli na Warszawę, by uwolnić ją od nas Polaków, do których tak jak Ukraińcy, żywili już wtedy, tak samo zresztą jak i dziś zoologiczną wręcz nienawiść, przewyższającą pod każdym względem to samo uczucie jakie odczuwali do Rosjan. Szyderstwem historii było więc oglądanie 15 sierpnia 2016 r. podczas wojskowej Parady Zwycięstwa, oddziałów armii ukraińskiej i litewskiej. W 1920 roku sojuszników bolszewickiej Rosji idącej na podbój Polski, a 19 lat później najwierniejszych sojuszników hitlerowskich Niemiec i Związku Sowieckiego, z którymi wspólnie dokonały ponownie ludobójczej agresji na Polskę i podzieliły się łupami z jej rozbioru, które do dnia dzisiejszego stanowią sporą część ich terytoriów.


I takim to właśnie ,,sojusznikom’’ chcą dziś postawić pomnik wdzięczności, panowie Dworczyk i Macierewicz. Przed wyborami deklarowali, zresztą jak cały PiS, że nie spoczną w swoich staraniach, w postawieniu w Warszawie Łuku Triumfalnego polskim żołnierzom, zwycięzcą Bitwy Warszawskiej. Do dziś bowiem nie ma w stolicy Polski ani jednego pomnika, czy też choćby tablicy pamięci oddającej należny hołd i cześć pogromcom bolszewickiej nawały. Ale jakoś już po wyborach, gdy PiS,  ma już pełnię władzy, pomysł o wystawieniu Łuku Triumfalnego czy choćby tylko skromnego pomnika Polskim bohaterom roku 1920, jakoś tak wywietrzał im z głów.


To samo dotyczy postawienia pomnika wdzięczności naszym jedynym sojusznikom, którzy wspierali  Polaków, od pierwszego dnia bolszewickiego najazdu na Polskę, czyli braciom Węgrom. To właśnie Węgrzy nie szczędząc sił, ani środków pomagali nam w tamtych dniach czym tylko mogli. W przeddzień rozpoczęcia decydującej bitwy, na dworzec kolejowy w Warszawie wjechał wojskowy transport kolejowy z Budapesztu, składający się z 80-ciu wagonów towarowych, wyładowanych po brzegi bronią i amunicją wszystkich kalibrów, dla polskich wojsk broniących bram ostatniego bastionu naszego kraju czyli stolicy Polski, poza który cofać się już nie było gdzie. Pomoc ta przybyła dosłownie w ostatniej chwili. Węgrzy, by wywiązać się ze swojej obietnicy pomocy Polsce, w tym decydującym o wszystkim momencie, dosłownie ogołocili swoje magazyny wojskowe z broni i amunicji.
 To właśnie ta broń i amunicja przysłana obrońcom polskiej stolicy w ostatnim momencie zadecydowała o wszystkim. O naszym zwycięstwie i ocaleniu Polski jako Państwa i Polaków jako Narodu. Ale z ust członków partii rządzącej, nie usłyszymy nawet słowa o potrzebie odwdzięczenia się braciom Węgrom choćby w najskromniejszy sposób, właśnie im stawiając w Warszawie pomnik naszej pamięci o ich ofierze i wdzięczności za ratunek, z jakim nam pospieszyli, gdy wszyscy inni odwracali wtedy od nas swoje głowy i wzrok.


Udział Ukraińców i Litwinów w wojskowej paradzie 15 sierpnia 2016 r. jest także pewnego rodzaju ,,proroczym’’ symbolem’’, w jakim kierunku zmierzamy jako Naród. Można to było już zauważyć, po ubiegłorocznych obchodach 70ej rocznicy zakończenia II Wojny Światowej, zorganizowanych na Westerplatte, przez ówczesnego prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego. Nie jest to bynajmniej jednorazowy przypadek, ale zaplanowana na długo wcześniej zmiana kierunku naszej polityki zagranicznej i ideowej. Pokazuje bowiem, do jakiej koalicji państw, dołączyliśmy w siedemdziesiąt lat po zakończeniu najkrwawszej wojny w dziejach ludzkości. A dokonaliśmy nieprawdopodobnej i jeszcze do niedawna trudnej do wyobrażenia dla większości ludzi, a w szczególności dla wszystkich tych, którzy przeżyli koszmar hekatomby II Wojny Światowej, niezwykłej wręcz wolty, przechodząc od koalicji antyhitlerowskiej do koalicji państw tzw. osi, które stanęły po stronie nazistowskiej III Rzeszy Niemieckiej. Czy naprawdę nikt tego nie widzi i  nikogo to nie zastanawia w jakim kierunku jako Państwo i Naród zmierzamy, a właściwie jesteśmy prowadzeni od 27 lat przez wszystkie kolejne rządy pomagdalenkowego układu  ?  O tym, że właśnie tak jest świadczy najlepiej narracja prowadzona przez wszystkie kolejne rządy warszawskie, począwszy od 1989 roku, że głównym państwem, z którym prowadziliśmy wojnę w latach 1939-1945 był Związek Sowiecki. Natomiast zmagania z Niemcami, to był tylko jakiś tam, drugorzędny epizod. Czy może więc dziwić lub zaskakiwać, że sami Niemcy, zdziwieni taką, a nie inną polityką historyczną prowadzoną przez ,,polskie’’ rządy od 1989 roku, zaczynają coraz bardziej bezczelnie przypisywać popełnione przez siebie w okresie całej II Wojny Światowej, masowe zbrodnie ludobójstwa, nam Polakom. Dlatego zupełnie nie rozumiem nagłego zaskoczenia ,,naszych’’ obecnych decydentów, gdy Niemcy zbudowane przez siebie obozy zagłady, w których bestialsko wymordowali miliony ludzi, zaczynają określać cynicznie mianem polskich. Panie ministrze Ziobro, Panie ministrze Jaki i Pan, Panie Świrski, czemu się dziś dziwicie ? Przecież doprowadziła do takiej sytuacji, na którą przyzwalaliście również WY, właśnie taka, a nie inna polityka historyczna, w której prawie nie wspominano i nie czyni się tego zresztą nadal o pierwszoplanowej roli w wywołaniu II Wojny Światowej i popełnieniu w niej największej liczbowo zbrodni ludobójstwa, w tym również największej procentowo na Narodzie Polskim, hitlerowskich Niemiec, które wymordowały ponad 8 milionów Polaków w latach 1939-1945,  a w tej liczbie ponad 2 miliony 226 tysięcy, samych tylko polskich dzieci do lat 16-tu. Gdzie WY panowie byliście przez te wszystkie lata, gdy czyniono te wszystkie zaniechania, względem wyświetlenia całej prawdy na temat III Rzeszy Niemieckiej i jej roli w wywołaniu największej wojny w dziejach ludzkości i dokonanych przez nią zbrodniach ?  A teraz jesteście straszliwie zaskoczeni, że przybrało to wszystko, taki, a nie inny scenariusz i kierunek. 




 Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko na obchodach 70 ej rocznicy zakończenia II Wojny Światowej na Westerplatte z banderowskim kotylionem w klapie marynarki

Najlepiej, bo w sposób najbardziej trafny, kierunek tej właśnie zmiany w jakim jesteśmy  wszyscy dziś prowadzeni, podsumował jeden komentarz z Onetu, zamieszczony pod tekstem relacjonującym właśnie, ubiegłoroczne obchody zakończenia II Wojny Światowej, ukazujący w całej pełni, jacy to koalicjanci, i której ze stron wzięli w niej udział. I to niech będzie najlepszą puentą i podsumowaniem tego, z czym mamy obecnie do czynienia w naszym kraju i dlaczego, nie bez przyczyny z naszej własnej strony, naszych własnych zaniechań i milczenia na temat prawdy, sami na siebie ściągamy przekleństwo i oskarżenia o rzeczy, których nigdy nie popełniliśmy.


Czegoś nie rozumiem - obchody zakończenia II Wojny Światowej w miejscu gdzie ta wojna się zaczęła połączone z zapaleniem zniczy pod pomnikiem poległych w 1970 r. stoczniowców w obecności przedstawicieli państw stojących po stronie Hitlera (Litwa, Rumunia, Bułgaria, Chorwacja, Słowacja, Estonia, Ukraina)???? Można byłoby, tak przy okazji, oddać hołd żołnierzom 13 Dywizji SS (chorwacka), !4 Dywizji SS (ukraińska), 15 Dywizja SS (łotewska) - to ci co spalili żywcem polskich żołnierzy (tych idących ze wschodu) w m. Podgaje na Wale Pomorskim, 19 Dywizji SS (łotewska), 20 Dywizja SS (estońska), 23 Dywizja (górska) SS (chorwacka), słowackiemu księdzu Tiso, ustaszowcom, członkom formacji Brandenburg. upowcom i całemu temu bydłu które już zapomniało jakich krzywd się dopuściło a teraz obchodzi dzień zwycięstwa i wygrzewa się w blasku prezydenta państwa którego maczkowcy, andersowcy, kościuszkowcy, lotnicy nieśli wolność Europie. Wstyd za to co uczyniliśmy z własną historią dla doraźnych interesów politycznych !!!! Wstyd jak potrafimy obecnie wartościować polską krew !!!! Wstyd jacy potrafimy być mali i wszawi !!!!


Do czego doprowadzi budowanie tożsamości narodowej na haniebnych kłamstwach? Te niedawne w wykonaniu PiS, a dotyczące ukraińskiego ludobójstwa na Polakach zamieszkujących Kresy Rzeczypospolitej,  nawet w przegłosowanej przez nich uchwale zostało tak zrelatywizowane, że praktycznie usprawiedliwiło i uniewinniło banderowskich ludobójców od popełnionych przez nich zbrodni. Teraz do tamtego kłamstwa dokładane jest nowe, dotyczące rzekomych naszych sojuszników z okresu wojny roku 1920, którym ponoć winni jesteśmy jakąś wdzięczność. Zastanawia tylko jedno, jakie kolejne zostanie dołożone do tych dwóch pierwszych ? Zapewne będzie nią podpisanie już za kilka dni tj. 24 sierpnia w Kijowie przez pana prezydenta Andrzeja Dudę deklaracji pojednania Polsko – Ukraińskiego, której treści nikt nawet w Polsce nie zna, a większość ludzi nawet o niej nie słyszała. Ale co w końcu szkodzi dołożenie jeszcze jednego kłamstwa do całego i to całkiem sporego zbioru kłamstw już istniejących w oficjalnym obiegu i postawienie nas wszystkich po raz kolejny przed faktem dokonanym? Jak długo jeszcze wytrzyma ta piramida kłamstw zanim ostatecznie się zawali, grzebiąc pod jej gruzami nie tylko jej autorów, ale również ludzi zupełnie niewinnych, którzy nie dali nigdy nikomu z jej autorów żadnej zgody, ani przyzwolenia na ich tworzenie i wprowadzenie w życie.
.


Aby uzmysłowić tym ludziom dokąd nas wszystkich prowadzą i do jakiego szaleństwa w tym wszystkim doszli, przytoczmy na koniec wypowiedziane kilka dni temu słowa metropolity Gdańskiego, Jego Eminencji Księdza Arcybiskupa Leszka Sławoja Głódzia, choć osobiście już nie wierzę, że nawet takie słowa podziałają otrzeźwiająco na tych ludzi.

Część ludzi wyrosła z pnia "Solidarności" uległa zaczadzeniu politycznemu i historycznemu. Wstyd nawet o tym mówić. Dzisiaj wciąż trudno przebić się przez amnezję historyczną. Na szczęście, przychodzi nowe pokolenie. Młodzież,  która potrzebuje prawdy jak świeżego powietrza. To jest naszą nadzieją.




Jacek Boki Elbląg 16-21 sierpień 2016 r.

Za wolność waszą i... ichnią

http://chart.neon24.pl/post/133228,za-wolnosc-wasza-i-ichnia

Dworczyk: "W Polsce wciąż nie ma miejsca, w którym w sposób godny upamiętnieni są nasi sojusznicy z 1920 roku".

http://wpolityce.pl/polityka/304810-dworczyk-w-polsce-wciaz-nie-ma-miejsca-w-ktorym-w-sposob-godny-upamietnieni-sa-nasi-sojusznicy-z-1920-roku-nasz-wywiad

Nasi ukraińscy „sojusznicy”

http://www.mysl-polska.pl/984

Ukraiński historyk: uroczystości przy Grobie Nieznanego Żołnierza obrażają Ukraińców

http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/ukrainski-historyk-uroczystosci-przy-grobie-nieznanego-zolnierza-obrazaja-ukraincow

Preludium Wołynia było w latach 1918-1919
Prawda o Józefie Piłsudskim, jego planach co do Polski i kontaktach z innymi nacjami.
http://www.monitorpolskislowian.iq24.pl/podglad_posta.asp?id_komentarza=1099676

Koniec Legendy Piłsudskiego

https://marucha.wordpress.com/2016/08/15/koniec-legendy-pilsudskiego/

Autor zwycięstwa w wojnie 1920 r. z bolszewikami – Gen. Tadeusz Jordan – Rozwadowski

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/05/autor-zwyciestwa-w-wojnie-1920-r-z-bolszewikami-gen-tadeusz-jordan-rozwadowski/

Henryk Pająk - Ponura prawda o Piłsudskim  - wydawnictwo Retro Lublin

Ludobójstwo na Wołyniu a partyzantka radziecka

https://bohdanpietka.wordpress.com/2016/07/16/ludobojstwo-na-wolyniu-a-partyzantka-radziecka/
Zofia Kossak – Szczucka - Pożoga

Oddziały Bułak-Bałachowicza były rosyjskie

http://www.mysl-polska.pl/980

Stanisław Bułak-Bałachowicz

https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Bu%C5%82ak-Ba%C5%82achowicz

Obchody 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej w Gdańsku

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/obchody-70-rocznicy-zakonczenia-ii-wojny-swiatowej-w-gdansku/20fb45

Plan zagłady Słowian. Generalplan Ost








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz